Archiwum kategorii: FILMY

Ranking filmów o miłości, czyli komedie romantyczne w sam raz na Walentynki

W dniu zakochanych sporządziłam ranking ulubionych komedii romantycznych, które można obejrzeć w piękny zimowy wieczór. Za oknem biało, a przed nami cały dzień na wybieranie filmowych hitów. Kto podbił Wasze serca?

Oto moja Toplista:

1. Dzień świstaka (Groundhog Day)

Absolutny nr 1 w swojej kategorii. Premierę miał w 1993 roku, ale nie zestarzał się ani trochę. Główny bohater (w tej roli Bill Murray) to czterdziestoletni tetryk, który nie jest zadowolony, że kolejny raz jedzie do Pennsylvanii przepowiadać pogodę w towarzystwie świstaka. W znany sobie sposób uprzykrza życie innym i byłoby tak nadal, gdyby nie to, co ma go za chwilę spotkać. Postać, grana przez Murraya, budzi się następnego dnia i odkrywa, że sytuacje, w których uczestniczy wydarzyły się wczoraj. Początkowo bagatelizuje wszystkie okoliczności, ale odkąd ta sama piosenka grana jest już trzeci poranek w pensylwańskim radio, Philowi przestaje być do śmiechu. Od teraz na zmianę będzie popadał w stany depresyjne lub dziwną wesołość. Kilkukrotnie spróbuje popełnić samobójstwo, a nawet ukradnie świstaka, byle tylko ten koszmarny dzień wreszcie się skończył. Wybawieniem okaże się kiełkujący romans z Ritą (Andy McDowell), który odmieni bohatera i przywróci radość życia.

Czytaj dalej

Czy można już pisać o smarzomanii? Drogówka 2013 (recenzja filmu)

Ocena na FILMWEB: 7,9
Moja ocena: 9.0

Reżyser: Wojciech Smarzowski

Aktorzy: Bartłomiej Topa, Julia Kijowska, Arkadiusz Jakubik, Eryk Lubos, Jacek Braciak, Marian Dziędziel

Smarzowski nie daje się nudzić swoim widzom, a przy okazji tłucze ich raz po raz obuchem w głowę, nie dając zapomnieć po co przychodzi się do kina.

Czy Drogówka to prawdziwy obraz polskiej policji? Na pewno nie jednego komisariatu, ale historie pokazane na ekranie mogły się wydarzyć i pewnie się wydarzały. Tylko, który z policjantów nałoży na siebie cierniową koronę? Kto przyzna się do brania łapówek, oszukiwania, łażenia po burdelach i chlania na umór? Nikt rozsądny. A przecież każdy z nas, choć raz  życiu, był świadkiem, kiedy „ten z suszarką” brał, a kierowca dawał. Pewnie, że nie wszyscy są źli i nawet w Polsce zdarzają się „strażnicy Teksasu”, ale to „jaki jest koń, każdy widzi” i trudno to zamaskować.

Smarzowski nie ukrywa niczego. Pokazuje nam typowych policyjnych prostaków (m.in. nałogowego bzykacza, pijaka, złodzieja i nacjonalistę), którzy kasę przeliczają na litry wódki i sportowe bryki. Godzinami przesiadują u „Chińczyka”, gdzie dzielą się „łupami” i zapijają kilkudniowego kaca.

Czytaj dalej

Ławeczka – spektakl telewizyjny (recenzja)

Wojna damsko-męska w najlepszym aktorsko wydaniu. Ona i on. On to Janusz Gajos, ona – Joanna Żółkowska. Oboje spotykają się w parku, niby przypadkiem, ale nie po raz pierwszy. Udają. Każdy po swojemu, bo obojgu zależy na tym, żeby ugrać jak najwięcej.

„Ławeczka” w reżyserii Macieja Wojtyszki jest historią jak świat starą. Tylko za każdym razem pisaną na nowo. Ona jest rozwódką, ma kilkuletniego syna, który wakacje spędza u ojca. On, natomiast, jest żonatym facetem przed czterdziestką, szukającym na zmianę rozrywki i pocieszenia. Już raz się spotkali, w tym samym parku pod fontanną, ale on niczego nie pamięta. Drugi raz udaje, w nadziei na flirt, przelotną znajomość zakończoną noclegiem u nieznajomej. Ona też i tym razem chciałaby go usidlić, ale po swojemu, nie tak bezpośrednio. W końcu każda kobieta chce (bez względu na sytuację) poczuć się damą, wybranką, jedną na milion. I choćby miałaby być tylko „parkową Julią” – nie z Werony, a z fabryki skarpetek – to zaryzykuje, pozbawiając się resztki dumy. W końcu on też nie jest żadnym Romeo, a zwykłym kierowcą autobusów. Które z nich wygra? I czy w ogóle można mówić o wygranej?

Czytaj dalej

Drogówka (2013), czyli jak Smarzowski prześwietla policjantów – zapowiedź filmu

O reżyserze takich filmów jak: „Wesele”, „Dom zły” i Róża” znów zrobiło się głośno, a to za sprawą „Drogówki”, której wielka premiera już jutro.

Smarzowski ma swoich ulubionych aktorów i dobrze, bo dzięki nim można zobaczyć polskie kino w najlepszym wydaniu. Do tego grona możemy spokojnie zaliczyć: Bartłomieja Tołpę, Eryka Lubosa, Marcina Dorocińskiego i Mariana Dziędziela. Postaci niesamowicie wyraziste, trochę chropowate i pozbawione dziwacznego lansu, charakterystycznego dla Szyca, Małaszyńskiego i Adamczyka (choć ostatni może nie w pełni pasuje do zestawu). W „Drogówce” zobaczymy także Agatę Kuleszę i znaną z serialu „Bez tajemnic”Julię Kijowską.

Pochylę się na sekundę nad drugą z pań, która w roli Marty Lorenc zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Aktorka, znana do tej pory jedynie z epizodów stworzyła postać niebywale autentyczną i ani przez chwilę nienadmuchaną. Jej bohaterka to chora na raka studentka ASP, uwikłana w domowe problemy, nadodpowiedzialna i zbyt heroiczna. Jak dla mnie, jedna z najlepszych ról w serialu. Jeśli Kijowska ten sam kunszt pokaże w „Drogówce”, to wróżę – a nawet serdecznie życzę – wielkiej kariery.

Czytaj dalej

Blood brother zwycięzcą Sundace 2013 w kategorii: Dokument

Bohater filmu „Blood brother” (zwycięzca Sundance 2013 w kategorii: Dokument), który wyjeżdża do Indii pomagać dzieciom, już na początku z pozoru wesołego trailera mówi:

 

Ja tak naprawdę nie lubiłem dzieci. Pojechałem tam, żeby przeżyć coś szokującego.

Sytuacja zmienia się mniej więcej w połowie zajawki wraz ze zmianą muzyki. Na ekranie widzimy ciężko chore dzieci (mieszkańców sierocińca zarażonych wirusem HIV) i słyszymy odmienną wypowiedź bohatera:

Nie chciałem być z nikim blisko. Ja nienawidzę bliskości z ludźmi. Można czuć się wolnym, trzymając ludzi na dystans. Polega to na tym, że nigdy nie zostaniesz zraniony.

„Blood brother” to niezwykła opowieść o poświęceniu się i niesieniu pomocy tym, którzy z góry zostali skazani na śmierć. To historia o determinacji i niezwykłej sile woli w walce z przeciwnościami losu. To wreszcie obraz dzieci i amerykańskiego opiekuna „Rocky`ego”, pozwalającego żyć im tak, jak żyją ich rówieśnicy.

Poniżej trailer:

Fruitvale Ryana Cooglera na Sundance Festival

Film, który napisał i wyreżyserował debiutant stał się wielkim zwycięzcą Sundance. Ryan Coogler stworzył opowieść o ostatnim dniu z życia 22-letniego mieszkańca Bay Area w stanie California. Na kanwie wydarzeń z 2008 roku powstała dramatyczna opowieść o sytuacji Afroamerykanina, który został oskarżony przez policjantów o prowokowanie zamieszek w metrze. Niewinny Grant zostaje skatowany przez wściekłych funkcjonariuszy, nie umiejących opanować złości. Czytaj dalej

Nietykalni (Intouchables) 2011 – recenzja filmu

Ocena na FILMWEB: 8,7
Moja ocena: 9.0

Reżyser: Olivier Nacache, Eric Toledano

Aktorzy: Omar Sy, François Cluzet

Film, jakich jeszcze nie było? No, może za dużo powiedziane, ale na pewno jedna z najlepszych komedii, jakie kiedykolwiek zostały zekranizowane. Dlaczego? Po pierwsze, bo przełamuje stereotypy. Pokazuje świat niepełnosprawnego człowieka, takim jakim jest. Bez przekłamań, ani udziwnień. Z minuty na minutę widzimy, że z chorobą nie można obchodzić się jak z jajkiem i trzeba stawiać jej czoła.

Taką filozofią kieruje się główny bohater – opiekun milionera, który jeszcze przed kilkoma dniami rył swoje imię w więziennej celi, by nazajutrz kąpać się w śnieżnobiałej wannie swojego pracodawcy. Dla obojga nowa sytuacja jest szansą na lepsze życie, pozbawione stygmatyzacji, a wypełnione przyjaźnią, taką na całe życie.

Czytaj dalej

Leon zawodowiec (1995) – recenzja filmu

Ocena na FIMWEB: 8.3
Ocena autora: 9.0

Autor recenzji: Damian Marciniak

Tytuł recenzji: Z zimną krwią i gorącym sercem

Reżyser: Luc Besson

Aktorzy: Jean Reno, Gary Oldman, Natalie Portman

 

Filmów o profesjonalnych zabójcach było już Wiele. Luc Besson w 1994 roku postanowił podejść do tego tematu z całkiem nowej strony. Sposób, w jaki nam opowiedział swoją kolejną historię sprawił, że mamy dzisiaj jeden z najpiękniejszych i najoryginalniejszych obrazów w historii kina.

Leon (Jean Reno) jest profesjonalnym płatnym zabójcą. Nie ma lepszych od niego w tym fachu, a jednak ani trochę nie przypomina on typu macho twardziela. Pewnego dnia ratuje on życie swojej młodej sąsiadce Matyldzie (Natalie Portman), której skorumpowani policjanci zabijają całą rodzinę. Od tej chwili ich losy się łączą a życie obojga bardzo się zmienia.

Scenarzysta i reżyser – Luc Besson przedstawia nam zabójcę idealnego, który po wykonanej robocie staje się lekko gapowatym „szarym” mężczyzną. W tą rolę idealnie się wcielił Jean Reno. Jego postać jest jakby lekko opóźniona umysłowo i stłumiona emocjonalnie. Leon lubi stare filmy, mleko oraz swojego jedynego towarzysza – kwiatka doniczkowego. „He doesn’t play for the money he wins He don’t play for respect”. Chociaż ta kreacja nie została nagrodzona w żaden sposób, to jednak została doceniona przez widzów i otworzyła Jean’owi Reno drzwi do światowej kariery.

Doskonale obok głównego bohatera zadebiutowała wówczas młodziutka Natalie Portman. Mimo młodego wieku gra tutaj postać po ciężkich przejściach. To dzięki jej bardzo odważnej i realistycznej kreacji zdecydowano się na usunięcie kilku scen z jej udziałem gdyż budziły i do dziś budzą wiele kontrowersji. Z Jean’em Reno tworzą niesamowity duet, który łączy bliżej nieokreślona miłość. Widać, że Jean Reno pozwala jej rządzić w emocjonalnych scenach.

Jednak najlepszą perełką tego filmu jest zdecydowanie Gary Oldman. Aktor specjalizujący się w rolach czarnych charakterów stworzył niesamowita kreację. Policjant – osoba zaufania publicznego okazuje się być maniakalnym psychopatą. W jego szaleństwie jest jednak coś pięknego. Wsłuchuje się w muzykę Beethovena, po czym idzie z zimną krwią wymordować całą rodzinę.

Luc Besson stworzył bez wątpienia przepiękny dramat, który okraszony jest hipnotyzującą muzyką Érica Serry (Piąty element, Wielki błękit, Goldeneye). Jednocześnie w wielu scenach jest to doskonałe kino akcji z niesamowitymi ujęciami. Dodatkowym atutem (a może i jednym z największych) jest już kultowy i ponadczasowy utwór napisany do filmu przez Stinga – „Shape of my heart„.