Jeden z największych polskich portali filmowych został skazany na banicję, co prawda sprawa dopiero w toku, ale jej finał można łatwo przesądzić. Serwis skończy jak wiele podobnych (patrz napisy.org) i po rozprawie sądowej nie wyjdzie już na prostą. Do zamknięcia serwisu przyczynił się jego usługodawca – OVH, który na Twitterze tłumaczy się decyzją sądu (chodzi najpewniej o nielegalne pliki). Najciekawsze jest jednak to, że kinomaniak figurował w sieci jako baza linków, a filmy oglądało się przez zagraniczne serwery. Linki, natomiast, udostępniali użytkownicy, a nie administratorzy serwisu.
Czy decyzja o zamknięciu kinomaniaka jest słuszna?
W Internecie rozgorzała ostra dyskusja (szczególnie na ANTYWEB-ie i Wykopie) o dalszych losach serwisu, a przy okazji także o art. 23 ustawy o prawie autorskim. Śledzenie jej na bieżąco pewnie pozwoli wyjaśnić interesujące nas kwestie.
Film, który napisał i wyreżyserował debiutant stał się wielkim zwycięzcą Sundance. Ryan Coogler stworzył opowieść o ostatnim dniu z życia 22-letniego mieszkańca Bay Area w stanie California. Na kanwie wydarzeń z 2008 roku powstała dramatyczna opowieść o sytuacji Afroamerykanina, który został oskarżony przez policjantów o prowokowanie zamieszek w metrze. Niewinny Grant zostaje skatowany przez wściekłych funkcjonariuszy, nie umiejących opanować złości. Czytaj dalej →
Najnowszy film Jacka Borcucha został doceniony na festiwalu Sundance. Nagrodę za zdjęcia otrzymał Michał Englert, który współpracował z reżyserem także przy produkcji „Wszystko, co kocham” .
„Nieulotne” to opowieść o parze studentów, która spędza wakacje w Hiszpanii. Obraz, stworzony przez Jacka Borcucha jest formą kontynuacji „Wszystko, co kocham”. Tu również spotkamy się z opowieścią o niewinnej miłości młodych ludzi, wystawianej na próby i konfrontowanej z brutalną rzeczywistością.
W postaci głównych bohaterów wcielają się: Jakub Gierszał ( „Yuma” , „Sala samobójców” ) i Magdalena Berus ( „Bejbi blues” ).
Komisja sędziowska w ośmioosobowym składzie , w której znaleźli się, m.in: Mike Plante i Kim Yutni, wybrała tegorocznych zwycięzców w kategorii: Short Film. Jury, z ponad 8 tysięcy filmów (8 102) , zakwalifikowało do głównego konkursu 65 z nich.
Mike Plant powiedział:
Musieliśmy wybrać z ponad 8 tysięcy filmów, ale nie żałujcie nas! Mieliśmy fantastyczną okazję, żeby zobaczyć dobre filmy. I to było takie trudne, żeby wyłonić wśród nich te, które miały zakwalifikować się do głównego konkursu. Wszyscy jesteście tu z jakiegoś powodu. Potraficie nakręcić dobre filmy. My nie musieliśmy ich robić, więc jesteśmy szczęściarzami.
Festiwal Sundance jest jednym z najbardziej prestiżowych w tej kategorii, dlatego już samo zaproszenie polskich reżyserów jest nie lada wyróżnieniem. Dlaczego? Festiwal jest prawdziwą kuźnią talentów i startem do Hollywood. To właśnie tu z filmem „Blood Simple” debiutowali Bracia Coen.
Pierwsza odsłona filmowego święta nastąpiła w 1978 roku, a swoją ogromną popularność zawdzięcza Robertowi Redfordowi – prawdziwemu miłośnikowi kina niezależnego, który do projektu przyłączył się nieco później. To dzięki jego nazwisku rozpowszechniono inicjatywę festiwalu poza stan Utah i zaczęto tu zapraszać filmowców z całego świata, w tym również z Polski. Wśród znanych laureatów nagród znajdziemy takie nazwiska, jak: Tarantino i Jarmush.
Producenci filmu postanowili rozreklamować najnowszy film Smarzowskiego w zachodnim stylu. Puścili w eter kilka filmików z udziałem czołowych aktorów „Drogówki”, które wywołały nie lada zamieszanie. Urywki wywiadów z „niby policjantami” do złudzenia przypominają prawdziwe wywiady (szczególnie pierwszy z Braciakiem), co sprawiło, że wielu użytkowników pytało o to, kiedy zostały nakręcone i kim są główni bohaterowie. Pod filmikami zaczęły pojawiać się wpisy:
Film, jakich jeszcze nie było? No, może za dużo powiedziane, ale na pewno jedna z najlepszych komedii, jakie kiedykolwiek zostały zekranizowane. Dlaczego? Po pierwsze, bo przełamuje stereotypy. Pokazuje świat niepełnosprawnego człowieka, takim jakim jest. Bez przekłamań, ani udziwnień. Z minuty na minutę widzimy, że z chorobą nie można obchodzić się jak z jajkiem i trzeba stawiać jej czoła.
Taką filozofią kieruje się główny bohater – opiekun milionera, który jeszcze przed kilkoma dniami rył swoje imię w więziennej celi, by nazajutrz kąpać się w śnieżnobiałej wannie swojego pracodawcy. Dla obojga nowa sytuacja jest szansą na lepsze życie, pozbawione stygmatyzacji, a wypełnione przyjaźnią, taką na całe życie.
Filmów o profesjonalnych zabójcach było już Wiele. Luc Besson w 1994 roku postanowił podejść do tego tematu z całkiem nowej strony. Sposób, w jaki nam opowiedział swoją kolejną historię sprawił, że mamy dzisiaj jeden z najpiękniejszych i najoryginalniejszych obrazów w historii kina.
Leon (Jean Reno) jest profesjonalnym płatnym zabójcą. Nie ma lepszych od niego w tym fachu, a jednak ani trochę nie przypomina on typu macho twardziela. Pewnego dnia ratuje on życie swojej młodej sąsiadce Matyldzie (Natalie Portman), której skorumpowani policjanci zabijają całą rodzinę. Od tej chwili ich losy się łączą a życie obojga bardzo się zmienia.
Scenarzysta i reżyser – Luc Besson przedstawia nam zabójcę idealnego, który po wykonanej robocie staje się lekko gapowatym „szarym” mężczyzną. W tą rolę idealnie się wcielił Jean Reno. Jego postać jest jakby lekko opóźniona umysłowo i stłumiona emocjonalnie. Leon lubi stare filmy, mleko oraz swojego jedynego towarzysza – kwiatka doniczkowego. „He doesn’t play for the money he wins He don’t play for respect”. Chociaż ta kreacja nie została nagrodzona w żaden sposób, to jednak została doceniona przez widzów i otworzyła Jean’owi Reno drzwi do światowej kariery.
Doskonale obok głównego bohatera zadebiutowała wówczas młodziutka Natalie Portman. Mimo młodego wieku gra tutaj postać po ciężkich przejściach. To dzięki jej bardzo odważnej i realistycznej kreacji zdecydowano się na usunięcie kilku scen z jej udziałem gdyż budziły i do dziś budzą wiele kontrowersji. Z Jean’em Reno tworzą niesamowity duet, który łączy bliżej nieokreślona miłość. Widać, że Jean Reno pozwala jej rządzić w emocjonalnych scenach.
Jednak najlepszą perełką tego filmu jest zdecydowanie Gary Oldman. Aktor specjalizujący się w rolach czarnych charakterów stworzył niesamowita kreację. Policjant – osoba zaufania publicznego okazuje się być maniakalnym psychopatą. W jego szaleństwie jest jednak coś pięknego. Wsłuchuje się w muzykę Beethovena, po czym idzie z zimną krwią wymordować całą rodzinę.
Luc Besson stworzył bez wątpienia przepiękny dramat, który okraszony jest hipnotyzującą muzyką Érica Serry (Piąty element, Wielki błękit, Goldeneye). Jednocześnie w wielu scenach jest to doskonałe kino akcji z niesamowitymi ujęciami. Dodatkowym atutem (a może i jednym z największych) jest już kultowy i ponadczasowy utwór napisany do filmu przez Stinga – „Shape of my heart„.