1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

Wielki Gatsby (The Great Gatsby) – recenzja filmu

Wielki Gatsby (The great Gatsby) - recenzja filmu

W kinach pojawił się długo wyczekiwany melodramat, będący filmową adaptacją powieści F. Scotta Fitzgeralda o tym samym tytule. Nie ukrywam, że obgryzałam paznokcie, odliczając dni do premiery „Wielkiego Gatsby`ego”. Spot reklamowy był zapowiedzią spektakularnego widowiska, przesiąkniętego klimatem szalonych lat dwudziestych. Czy Baz Luhrmann zaskoczył widzów swoją wizją? Czy sprostał wyzwaniu?

Pierwsze dwadzieścia minut zapowiadało imponujący spektakl z doskonałą oprawą muzyczną i charakterystycznym dla tamtego okresu przepychem. Świetne kostiumy, „wypasione bryki”, dym z cygara i whisky, przelewająca się z kieliszków przeniosły mnie na chwilę do wyzwolonego Nowego Yorku. Magia trwała jednak zdecydowanie za krótko. Po oszałamiającej imprezie pojawił się duży kac i trwał już nieprzerwanie aż do napisów końcowych. Piękne obrazki (Simon Duggan) zostały przyćmione przeciętną grą aktorską. W zestawieniu broni się jedynie L. Di Caprio oraz Tobey Maguire, który rozegrał kilka naprawdę dobrych scen. Reszta aktorów to wydmuszki. Plastikowe lalki, ustawione na tle monumentalnych budowli. Miłosny wątek, jakby celowo pozbawiony dramaturgii, ciąży na widzu, który sam ma ochotę krzyknąć na obsadę i tchnąć w nią nieco życia. Spektaklowi bez emocji przewodzi Carey Mulligan  – głupia panienka z dobrego domu, jakby niewzruszona wydarzeniami ze swojego życia. Facet walczy o nią niczym lew, a ona, operując jedną miną (sic!) przypomina bardziej marionetkę niż kobietę z dylematem. A szkoda! Tym bardziej, że „niby romantyczne story” to ok. 3/4 filmu. I nawet przy założeniu, że reżyser chciał wiernie zekranizować powieść Fitzgeralda, ukazując zdemoralizowaną burżuazję lat 20, gry Mulligan nie da się obronić. Za mało w niej dwuznaczności, charakterystycznej dla Daisy Buchanan, która może i jest „frywolnym dziewczęciem z przedmieścia”, ale potrafi kalkulować i z gracją balansuje na cienkiej linie. W filmie nie dało się tego zauważyć. Już o niebo lepsza była Isla Fisher jako Myrtle Wilson, czy choćby Elizabeth Debicki, wcielająca się w postać Jordan Baker, że o Farrow (Wielki Gatsby 1974) nie wspomnę.

Co w takim razie zasługuje na uwagę? Przede wszystkim swingująca i jazzująca muzyka lat dwudziestych poprzetykana dubstepami. Na soundtracku da się usłyszeć, m.in. zmiksowane kawałki: Beyoncé, Florence + The Machine, Lany Del Rey czy Gotye. Dla ciekawych muzycznych doznań przedstawiam zwiastun:

Smaczków całości dodają także świetne kostiumy, charakteryzacja oraz scenografia. Scena, w której Nick Carraway (Tobey Maguire) upaja się na przyjęciu w domu Myrtle Wilson (Isla Fisher) jest jedną z najlepszych w całym filmie. W niej ruch, barwy i postaci współgrają z dynamiczną muzyką, tworząc nieprawdopodobny klimat. To sprawia, że sam widz czuje się jak na haju i choć na chwilę chciałby znaleźć się w centrum wydarzeń, w środku szaleństwa i hedonistycznej uciechy.

Kilka dobrych scen to jednak za mało, żeby nazwać film przełomowych. Wydaje się, że „Wielki Gatsby” będzie musiał poczekać kolejnych trzydzieści lat, żeby doczekać się projekcji na miarę oczekiwań widzów.

Autor: Justyna Orlik

 

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • burleska filmweb
Komentarze

1 odpowiedź “Wielki Gatsby (The Great Gatsby) – recenzja filmu”

  1. MovieFreak pisze:

    Fajna recenzja. Zapraszamy do szerszej rozmowy o Wielkim Gatsby w ramach DKF na naszym forum ;) oto urywek prowadzonej dyskusji :

    „…Z przykrością stwierdzam, Wielki Gatsby (2013) to po prostu karykatura Wielkiego Gatsby. Jeden wielki kicz, burleska i pastisz murzyńskich teledysków. Zaczynając od obrazu, poprzez dobór muzyki a kończąc na jałowości postaci przewijających się przez ekran. Luhrmann postanowił najwyraźniej ogłupić widza totalnie. Z punktu widzenia doznań wzrokowych – ok, może mogło się podobać, z perspektywy odbiorcy treści – dno i wodorosty….”

    „…Mając na uwadze poprzednie produkcje Luhrmanna wiadomo było czego możemy się spodziewać. Poza tym zapowiedź mieliśmy w zwiastunach. Pamiętamy „Moulin Rouge” czy „Romeo i Julia”, tak i „Great Gatsby” nie odbiega od tej estetyki. Nie mam pretensji co do formy. Reżyser słynie z kiczu, pastiszu i przepychu w swoich produkcjach. Tu dodatkowo miało to wszystko podkreślać zepsucie i próżność społeczeństwa lat 20. XX w., pompatyczność, być głośnym, krzykliwym, kolorowym i świecącym opakowaniem. I ja to kupuję…. ”

    :…Duże nagromadzenie zoomów na dzielnice Nowego Jorku – drugi oprócz muzyki element przydajacy dynamiki całemu obrazowi. Też ciekawy zabieg…”

    Liczymy na Waszą opinię i dialog. Zapraszamy na nasze forum. http://moviefreak.pl
    pozdrawiam
    Joker

Serwis, zawierający: najnowsze recenzje filmów 2013, najlepsze zapowiedzi filmowe 2013, hity i premiery kinowe 2013.

Recenzujemy: filmy polskie i zagraniczne, komedie romantyczne, filmy dramatyczne, filmy science-fiction oraz najnowsze filmy akcji.