‘Science fiction’

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Hancock (2008) – recenzja filmu

Hancock (2008) - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 6,0
Ocena autora:
7,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Gdyby Superman był żulem
Reżyseria: Peter Berg

Aktorzy:
Will Smith, Charlize Theron

Dzisiaj w TV drugi raz w życiu obejrzałem film Hancock. No i już drugi raz stwierdziłem jak można spartolić dobry pomysł na film.

Gdy przestępczość ogarnia miasto to, kogo wzywamy? Batmana? Supermana? Spider-mana? Nie! Wzywamy Hancock’a! A gdzie go znajdziemy? A no pewnie tam gdzie zwykle. Śmierdzącego i ogarniętego kacem na ławce w parku. Gdy tylko opróżni butelkę alkoholu to ruszy na pomoc. Ale czy rzeczywiście chcemy jego pomocy? W końcu każda jego interwencja kończy się wielomilionowymi stratami. Mieszkańcy Los Angeles nie są tym zachwyceni i nie zapomną tego za każdym razem mu wypomnieć. Znienawidzony i sfrustrowany tym faktem bohater ucieka w alkohol i coraz bardziej nie lubi ludzi, którym musi wiecznie pomagać. Sytuacja się jednak zmienia, kiedy spotyka on na swojej drodze specjalistę od PR Raya Embrey’a…

Sam pomysł na stworzeniu filmu o superbohaterze całkowicie innym niż wszyscy jest genialny w swojej prostocie. John Hancock (Will Smith) jest typowym śmierdzącym żulem – alkoholikiem o mocach Supermana. Jest sfrustrowany i nie lubi ludzi. Zresztą z wzajemnością. Jednak im pomaga, chociaż wcale tego nie chce. Jednak dobry pomysł to nie wszystko. Początek filmu zapowiada nam świetną, nietuzinkową komedię. Zmianę charakteru filmu szybko nam zapowiada pojawienie się na ekranie specjalisty od PR Raya Embrey’a (Jason Bateman). Uratowany przez Hancock’a Ray postanawia odwdzięczyć się mu czyniąc z niego szlachetnego i lubianego przez wszystkich superbohatera. Hancock poznaje również piękną żonę Raya – Mary (Charlize Theron). Okazuje się, że łączy ją z naszym bohaterem tajemnicza więź. Akcja filmu zaczyna zwalniać by na koniec przerodzić się w jakiś mały melodramat. Od tego momentu elementy akcji sprawiają wrażenie jakby były nakręcone tylko dlatego by pokazać supermożliwości efektów specjalnych z Hollywood’u a dialogi stają się ckliwe i sztuczne.

O samej grze aktorów niewiele można powiedzieć. Will Smith jest zabawny, chociaż bardziej ponury niż zwykle. Charlize Theron jest śliczna jak zwykle, a Jason Bateman po prostu jest.

Na pochwałę zasługują na pewno efekty specjalne, które stoją w tym filmie na najwyższym poziomie. Jest tutaj dosyć sporo ciekawych i nietypowych scen (jak rzucanie wielorybem), w których autorzy efektów mogli się wykazać.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • filmy o superbohaterach
  • filmweb hancock
  • Bestia filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

Jestem legendą – recenzja filmu

jestem legendą - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,5
Ocena autora:
8,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
A może coś więcej niż legenda?
Reżyseria: Francis Lawrence

Aktorzy:
Will Smith, Alice Braga

Czy wyobrażacie sobie, co by było, gdyby wszyscy dookoła was zniknęli? Gdybyście zostali ostatnimi ludźmi na Ziemi i nie mieli się, do kogo odezwać? Jak by wtedy zareagowała wasza psychika? Wizję takiej przyszłości po raz pierwszy przedstawił nam Richard Matheson w swojej powieści „Jestem legendą”. Powieść okazała się być takim sukcesem, że postanowiono zekranizować ją w 1964 roku pod tytułem Ostatni człowiek na Ziemi, następnie w 1971 roku, jako Człowiek Omega, no i w końcu w 2007 roku pod oryginalnym tytułem Jestem legendą.

W 2009 roku pani dr Alice Krippin ogłasza światu, że wynalazła lekarstwo na wszystkie odmiany raka. Lekarstwo to powstało przez ingerencję w strukturę genetyczną wirusa odry. Wirus ten wymyka się spod kontroli i zaraża niemal całą ludzkość. Około 90% ludzi ginie natychmiast, a reszta zamienia się prymitywne, wrażliwe na promieniowanie UV i żądne krwi istoty. Tylko garstka ludzi jest odporna na zmodyfikowany wirus odry. Jednym z nich jest Robert Neville (Will Smith). On i jego pies zamieszkują opustoszały Manhattan. Jednak wyspa tylko z pozoru wydaje się być opustoszała, gdyż po zmroku na polowanie wychodzą krwiożercze bestie.

Warner Bros. wykupił prawa do ekranizacji już 1970 roku, a w 1995 roku zaczął przygotowania do produkcji. W międzyczasie wokół produkcji przewijały się takie nazwiska jak Ridley Scott, Arnold Schwarzenegger, Michael Bay czy Nicolas Cage. Ostatecznie producenci postawili za kamerą Francisa Lawrence’a a tuż przed nią Willa Smith’a. Ostatecznie wybór okazał się bardzo trafny. Scenariusz, choć pisany przez wiele lat i przez wielu scenarzystów okazał się być bardzo dobry. Film jest dramatem, horrorem i sci-fi w jednym. Pokazuje nam dramatyczne zmagania samotnie żyjącego bohatera. Robi on wszystko by tylko nie oszaleć z samotności. Jednocześnie film trzyma nas w napięciu a sceny walk są bardzo dobrze zrealizowane. Największą zaletą jest tutaj niewątpliwie scenografia. Widok opuszczonych i porośniętych ulic Nowego Jorku robią wrażenie.

Chociaż Will Smith nie przedstawił tutaj jakieś arcywybitnej kreacji, to i tak zaprezentował się nadzwyczaj dobrze. Cieszy mnie fakt, że odszedł w końcu od konwencji przystojnych i zabawnych bohaterów znanych nam z Bad Boys czy Facetów w czerni. Trzeba również zauważyć, że jego rola do łatwych nie należała. Świetnie przedstawić emocje i stany psychiczne, jakie targają człowiekiem, który od trzech lat zmaga się z samotnością.

Na sam koniec recenzji przyczepię się jednak do samej końcówki filmu. Po pierwszym obejrzeniu obrazu Francisa Lawrence’a koniec filmu wydawał mi się całkiem sensowny. Główny bohater staje się legendą, która ratuje ludzkość. Jednak dowiedziałem się o alternatywnym zakończeniu filmu, które z łatwością można znaleźć w Internecie czy na wydaniu DVD. Alternatywne zakończenie filmu ma o wiele głębsze przesłanie i całkowicie zmienia znaczenie tytułu. Według mnie drugie zakończenie jest o wiele lepsze i nie rozumiem, dlaczego twórcy postanowili tuż przed premierą na użycie tego pierwszego. Jest bardziej poprawne polityczne? Nie mam pojęcia.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • Jestem legend online
  • allinurl: Jestem legenda
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 5,00/10)
Loading ... Loading ...

Piąty element (1997) – recenzja filmu

Piąty element - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,4
Ocena autora:
7,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Piękna szklana pułapka w kosmosie
Reżyseria: Luc Besson

Aktorzy:
Bruce Willis, Gary Oldman

Po obejrzeniu Niepamięci Kosinski’ego zdałem sobie sprawę jak ciężko twórcom kina sci-fi stworzyć dzisiaj coś oryginalnego. Gatunek science-fiction jest niemal tak stary jak ruchomy obraz. Więc czy powinniśmy się obawiać, że temat sci-fi został wyczerpany, i że czeka nas już tylko powielanie pomysłów? Mam nadzieję, że nie. I w takich chwilach warto sięgnąć po filmy niebanalne, które pokazują jak wiele jeszcze można zaoferować. Takim filmem jest niewątpliwie już kultowy Piąty element.

Film rozpoczyna się w 1914 roku, w pobliżu egipskiej świątyni, gdzie dowiadujemy się, że za około 300 lat Ziemi będzie zagrażać niebezpieczeństwo ze strony bliżej nieokreślonego czystego, wcielonego zła. Dowiadujemy się również, że przyjaźni ludziom kosmici – Mondoshawanowie dysponują bronią przeciwko temu złu, lecz muszą ją zabrać z Ziemi w bezpieczniejsze miejsce. Następnie akcja nas przenosi 300 lat później do Nowego Jorku. W stronę Ziemi zbliża się wymienione wyżej zło. Jednak statek, którym Mondoshawanowie chcą nam dostarczyć swoją broń zostaje zestrzelony. Jedynym ocalałym z katastrofy jest przepiękna Leeloo (Milla Jovovich), która okazuje się być tytułowym piątym elementem broni przeciwko złu. Zbieg okoliczności sprawia, że misja ratowania świata zostaje powierzona nowojorskiemu taksiarzowi (dawniej komandosowi) Korben’owi Dallas’owi (Bruce Willis).

Luc Besson stworzył pierwszą wersję scenariusza będąc jeszcze w szkole średniej. I to chyba właśnie dzięki temu film ten tak się wyłamuje na przód. Na pozór dosyć skomplikowana historia jest opisana bardzo lekko i przyjemnie. Widać w Piątym elemencie niesamowitą wyobraźnię autora, oraz pewną młodzieńczą naiwność, która staje się atutem filmu. Świat jest bardzo rozbudowany i pomysłowy. Jest jednocześnie przepiękny i zaśmiecony. Luc Besson zadbał o niemalże wszystkie detale. Nawet przyszłościowe papierosy mają w sobie trzy razy więcej filtra niż tytoniu.

Reżyser zebrał do filmu wielu uzdolnionych aktorów, takich jak Gary Oldman, Ian Holm czy Chris Tucker, z których wykrzesał bardzo wiele. To dzięki ich zdolnościom Piąty element nabrał również komediowego charakteru i stał się według mnie jednym z najzabawniejszych filmów sci-fi, jakie powstały. Millia Jovovich, chociaż wypowiada bardzo mało zrozumiałych zdań (większość jej kwestii jest w języku specjalnie stworzonym przez Luc’a Besson’a) gra tutaj dla kontrastu dosyć dramatyczną postać. Natomiast Bruce Willis gra zabawnego twardziela rodem ze wszystkich części Szklanej pułapki. Mimo tego jego postać doskonale wkomponowuje się w konwencje filmu. Swoją drogą to Bruce Willis już chyba ratował wszystko, co jest do uratowania w tym wszechświecie :) .

Budżet efektów specjalnych wynosił 80 milionów $ i był to największy budżet swoich czasów. Dzisiaj, po 16 latach od premiery taki budżet już nie zachwyca, a i same efekty już nie robią takiego wrażenia jak kiedyś. Jednak mimo wszystko wizualnie obraz specjalnie się nie zestarzał i nadal ogląda się go bardzo przyjemnie. Natomiast muzyka, jaką stworzył Éric Serra jest nie do opisania. Połączenie muzyki klasycznej, z elektroniczną i etniczną. Dodatkowo wzbogacona o elementy hip-hopowe i industrialne zachwyca i doskonale łączy się z charakterem obrazu.

Żeby nie było tak za słodko to wytknę na koniec reżyserowi, że momentami gubił się trochę w tym, jaki to film powinien być. Widać, że Luc Besson miał wielkie chęci zrobić film z większym przesłaniem. Próbuje nam przekazać jak bardzo zła jest wojna, jednocześnie pokazując jak główny bohater przerabia na sito dziesiątki wrogów. Sam pomysł uważam za dobry, lecz wykonanie za troszeczkę niedopracowane i naciągane. Jednocześnie w dosyć fajny sposób pokazuje nam, że miłość jest piątym żywiołem tego świata. Cztery elementy symbolizują po kolei wodę, wiatr, ziemię i ogień, a natomiast miłość jest piątym elementem – czyli piątym żywiołem.
Podsumowując: bardzo dobre kino, będące jednym z najpiękniejszych obrazów sci-fi jakie powstały.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • piąty element recenzja
  • recenzja filmu piąty element
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Oblivion (Niepamięć) 2013 – recenzja filmu

Oblivion (Niepamięć) - recenzja filmu

Byliśmy! Widzieliśmy! A czy się zachwyciliśmy? Oblivion w reżyserii Josepha Kosinskiego miało być zapowiedzią świeżości i nowego stylu w kinie z serii science fiction. Co z tego wyszło? Zobaczmy!

Poniżej zamieszczam naszą recenzję, która w wersji pytań i odpowiedzi, powstała po obejrzeniu kinowej wersji Niepamięci.

Pytania Damiana i moje odpowiedzi:

1. Jak krótko byś scharakteryzowała „Niepamięć”?

Oblivion z pewnością docenią fani SF i kina akcji, bo Kosińskiemu udało się stworzyć unikalną opowieść, w której obok zachwycających efektów specjalnym można znaleźć odpowiedzi na odwiecznie nurtujące ludzkość pytania. „Niepamięć” jest opowieścią o losach Johna Harpera, który wraz z współtowarzyszką przebywa na zdegradowanej Ziemi i zajmuje się naprawą dronów oraz walką ze złowieszczymi padlinożercami. Niebawem okaże się jednak, że bohater zrewiduje dotychczasowe poglądy, a losy ludzkości znów spoczną w jego rękach.

2. Jak oceniasz grę Tom’a Cruise’a?

Ciężko o obiektywną ocenę, bo nie przepadam za Cruisem. Poza tym nie wiem czy to wina aktora czy niedopracowanych dialogów, że jego postać (podobnie jak wiele innych) wypadła nieco plastikowo. Poza tym „bohaterskość” wylewa mu się niemal z uszu, a sama kreacja jest moim zdaniem zbyt jednowymiarowa.

3. Gdybyś mogła wymienić obsadę to, kogo, na kogo byś wymieniła?

Wymieniłabym Morgana Freemana na drewnianego Olbrychskiego wówczas wszyscy graliby na jednolitym poziomie. Moim zdaniem należałoby najpierw wymienić scenarzystę, a dopiero później można się zastanowić nad transferem aktorów. Na pierwszy strzał poszłaby piękna, choć może mało zdolna Kurylenko.

4. Do jakich innych filmów byś porównała „Niepamięć”?

Nie jestem jakąś wielką fanką science-fiction, więc nie będę siliła się na sztuczne porównania. W „Niepamięci” jak w wielu filmach tego gatunku pojawiają się podobne motywy, ale w tym wypadku nie ma to większego znaczenia, bo film (choć można mu wytknąć kilka wpadek) jest nowatorski i za to należy raczej pochwalić Kosińskiego.

5. Czy plenery i scenografia są oryginalnym pomysłem? (np. kanion z pozostałości po ulicy Nowego Jorku)

Obrazy wciskają w fotel, dlatego polecam (z całego serca) obejrzeć film na dużym ekranie. No chyba, że ktoś ma jakiś full wypas HD w domu i telewizor na pół pokoju. Wydaje mi się, że sam obraz straci w oczach widzów, których na takie luksusy wyraźnie nie stać. Tym bardziej, że warstwa fabularna nie kładzie na kolana, a mniej więcej od połowy filmu to już zwykłe kino akcji przeplatane jakimiś patetycznymi dialogami Freemana i innymi tego typu „bajerami”.

6. Jak oceniasz zdjęcia i montaż?

Dla mnie bomba! W połączeniu z genialną muzyką to już wyższy level. To z pewnością jedna z tych rzeczy, za które należy pochwalić Kosińskiego i  Claudio Mirandę (Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, Życie Pi, Tron: Dziedzictwo). Taką wizję postapokaliptycznej Ziemi chciałoby się oglądać częściej.

7. Jak oceniasz efekty specjalne?

Wydaje się, że na efekty specjalne poskąpiono cennych zielonych, a z drugiej strony dobrze, że nie bombardują widza z każdej strony i dają mu nieco odetchnąć. W końcu dobre science-fiction to coś więcej niż efektowna grafika komputerowa.

8. Jak oceniasz muzykę?

j/w

9. Gdybyś mogła zmienić coś w tym filmie to, co by to było?

Na pewno fabułę, która od połowy filmu staje się nudna i niesamowicie przewidywalna. I wielka szkoda, bo początek zapowiadał się imponująco. Poza tym te nieszczęsne dialogi, co przypominało raczej konwersację robotów, pozbawionych ludzkich emocji.

10. Jak oceniasz sam główny wątek filmu?

I znów będę się powtarzała. Potencjał był, a wyszło zaledwie przyzwoicie. Szkoda, bo kino autorskie tej klasy mogłoby skosić niejednego widza. Fabuła położyła się długim cieniem na tej projekcji. Może trzeci film Kosińskiego wyjdzie mu lepiej?

Moje pytania z odpowiedziami Damiana:

1. Jak oceniasz pracę Kosińskiego przy jego drugim filmie?

Film być może nie stanie się klasykiem gatunku, ale widać, że Kosiński przyłożył się do pracy i jego produkcja wypadła bardzo dobrze na tle innych, niedawnych filmów z gatunku sci-fi.

2. „Niepamięć” w oczach innych widzów oceniana jest często jako wtórny i „przekombinowany” film. Czy podzielasz ich zdanie?

Pewnie mają racje. Film posiada wiele elementów powielonych i lekko „przekombinowanych”, ale w sci-fi ziemia już tyle razy została zaatakowana przez kosmitów, że ciężko już jest wymyśleć coś oryginalnego .

3. „Fabryka snów” produkuje wiele filmów z serii science-fiction. Czy coś wyróżnia „Niepamięć” na tle innych?

Hmmm… Ciężko powiedzieć.

4. Jak oceniasz duet Morgan Freeman i Tom Cruise?

Duet to za dużo powiedziane. Morgan Freeman zdecydowanie za małą rolę miał by mówić o duecie. O Freeman’ie mogę wiedzieć, że zagrał przyzwoicie. Za mała rola by mógł się wykazać swoją grą aktorską. Cruise zagrał również przyzwoicie. Miał w filmie lepsze i gorsze sceny.

5. Co sądzisz o scenariuszu do filmu?

Scenariusz podobnie jak gra Tom’a Cruise’a ma swoje lepsze i gorsze momenty. Posiada kilka luk i kwestii niewyjaśnionych. Posiada również kilka momentów, które są bardzo przewidywalne. No i kilka wręcz banalnych elementów (statek kosmiczny z 2017, czyli nie aż bardzo w przyszłości wygląda jak statek z 2037). Scenariusz jest przeciętny. Nie jest zły, ale dobry i też nie.

6. Czy Olga Kurylenko i Andrea Riseborough sprawdziły się w „Niepamięci”?

Olga Kurylenko według mnie spełniła swoje zadanie. Miała być ładną ozdobą przystojnego Tom’a Cruise’a. Andrea Riseborough wypadła według mnie nieco lepiej, ale to też może i dlatego że scenarzyści pozwolili jej na nieco więcej niż tylko być ładną ozdobą.

7. Co sądzisz o dialogach w „Niepamięci”?

Dialogi są dobre, choć momentami lekko banalne.

8. Płytkie kino akcji, a może arcydzieło? Czy na „Niepamięć” warto pójść do kina?

Według mnie nie jest to płytkie kino akcji, jak i też na pewno nie jest to arcydzieło. Na „Niepamięć” warto iść do kina, jeżeli ktoś nie wymaga za dużo po tym filmie. Czysta rozrywka.

9. Który motyw w filmie oceniasz najlepiej?

Zdecydowanie najlepiej oceniam scenę ucieczki i walki z „dronami” w kanionach (pozostałości po ulicach Nowego Jorku). Specjaliści od efektów specjalnych wykonali kawał dobrej roboty.

Autorzy:

Damian Marciniak

Justyna Orlik

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • Niepamiec 2013
  • Niepamiec 2013 hdrip
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 9,00/10)
Loading ... Loading ...

Incepcja (2010)

Incepcja z Leonardo DiCaprio
Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • Incepcja film
Serwis, zawierający: najnowsze recenzje filmów 2013, najlepsze zapowiedzi filmowe 2013, hity i premiery kinowe 2013.

Recenzujemy: filmy polskie i zagraniczne, komedie romantyczne, filmy dramatyczne, filmy science-fiction oraz najnowsze filmy akcji.