‘Aktualności’

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 8,50/10)
Loading ... Loading ...

Turysta (2010)

Turysta z Angeliną Jolie - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 6,5
Ocena autora: 6.0

Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Piękni na luksusowo
Reżyseria:Florian Henckel von Donnersmarck

Aktorzy: Johnny Deep, Angelina Jolie

Do obrazu Donnersmarck’a usiadłem z lekkim dreszczykiem emocji. Piękna Angelina Jolie i przystojny Johnny Depp w thrillerze szpiegowskim. Od początków kina takie zestawienia były receptą na kasowe hity. Szkoda tylko, że Turysta jest thrillerem szpiegowskim tylko z definicji.

Akcja filmu rozpoczyna się w Paryżu, kiedy agenci Scotland Yard’u śledzą piękną Elise Clifton-Ward (Angelina Jolie). Chcą oni dzięki niej dotrzeć jej chłopaka, czyli do przebiegłego przestępcy Alexandra Pearce`a. Alexander przeszedł operację plastyczną i nikt nie wie jak on teraz wygląda. Elise chcąc spotkać się ze swoim ukochanym musi zwieść śledzących ją agentów. By tego dokonać posługuje się przypadkowo poznanym turystą z Ameryki – Frankiem Tupelo (Johnny Depp). Frank nie zdaje sobie sprawy z tego, w jaką aferę szpiegowską został wplątany.

Scenariusz filmu nie jest żadną rewelacją. Poza kilkoma momentami scenariusz jest dosyć przewidywalny. Natomiast samej fabule trochę daleko do zawiłych intryg szpiegowskich. Chociaż Turysta jest remake’m francuskiego „Anthony’ego Zimmera” z 2005 roku to odnoszę wrażenie, że sam scenariusz został napisany tylko dlatego by przedstawić pięknych ludzi w pięknych i luksusowych sceneriach. Efektem tego jest lekki i przyjemny film, gdzie trzecią gwiazdą po Jolie i Depp’ie jest tutaj Wenecja, którą twórcy przedstawili w niesamowicie malowniczy sposób.

Aktorzy wywiązują się z powierzonych im zadań w stu procentach. Angelina Jolie olśniewa swoim nienagannym wyglądem. Co rusz wychodzi w coraz to innych, pięknych sukniach, idealnym makijażu i cudownych fryzurach. Uwodzi widza i właściwie na tym jej rola się kończy. Natomiast Depp jak zwykle zagrał perfekcyjnie. Po roli Jack’a Sparrow’a we wszystkich częściach „Piratów z Karaibów” zagrał tutaj pierdołowatego, lekko pucułowatego Amerykanina, który, na co dzień uczy matematyki w szkole. Żal mam tylko do twórców filmu, że obsadzili genialnego Rufusa Sewell’a (Obłędny rycerz, Legenda Zorro, Iluzjonista) w tak małej, epizodycznej roli. Rufus Sewell jest według mnie jednym z najbardziej niedocenianych aktorów filmowych i zasługuje na coś więcej niż pojawienie się w dwóch scenach, w tym w tylko jednej mówionej.

Do mocnych stron filmu należy na pewno muzyka. Jej autorem jest James Newton Howard (Szósty zmysł, Jestem legendą, Mroczny Rycerz). Choć od pierwszych minut filmu muzyka zdradza, że mamy do czynienia bardziej z komedią niż z thrillerem to pasuje ona idealnie. Muzyka nieco figlarna i wesoła doskonale wkomponowuje się w pejzaż, jaki serwują nam twórcy filmu.

Film lekki i przyjemny, który może być dobrą rozrywką na wieczór we dwoje.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Jesteś Bogiem (2012)

jesteś bogiem - recenzja filmu o paktofonice
Ocena na FILMWEB: 7,1
Moja ocena: 8,0

Reżyser: Leszek Dawid

Aktorzy: Marcin Kowalczyk, Dawid Ogrodnik, Tomasz Schuchardt

Pamiętam szerokie spodnie, kasety magnetofonowe, przegrywane po tysiąckroć, bo era Internetu dopiero miała nadejść. Pamiętam teledyski Kalibra i WWO po raz pierwszy puszczane na Vivie. Pamiętam dreszcz podniecenia, gdy na rynku pojawiał się świeży zespół, a my zafascynowani, wsłuchiwaliśmy się w treść utworów. Pamiętam osiedlowe bitwy na rymy, przesiadywanie pod blokiem, pierwsze upadki i wzloty. Pamiętam, że hip-hop to było całe nasze życie i jeden ze sposobów na przetrwanie w trudnych czasach transformacji.

Jesteś Bogiem to historia o pokoleniu tych, którzy urodzili się u schyłku lat siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych i właśnie dla nich została dedykowana. Film powstał na podstawie scenariusza Macieja Pisuka, który długo nie mógł przekonać żadnego producenta do realizacji jego projektu. W kilkanaście lat po „wielkim boomie” na hh powstał jednak obraz w reżyserii Leszka Dawida, będący niejako świetnym wstępem do tworzenia podobnych projekcji w przyszłości.

Jesteś Bogiem to filmowe spojrzenie na początki Paktofoniki – śląskiego składu, powstałego w 1998 roku. Jego szeregi zasilił Magik (Kaliber 44) oraz Rahim i Fokus. To dzięki tej trójce powstały takie kawałki, jak: „Chwile ulotne”, „Priorytety” oraz „Jestem Bogiem”, jeden z najbardziej kontrowersyjnych numerów, jaki powstał w tamtych czasach. Po tragicznej śmierci Magika odbył się dla niego pożegnalny koncert w katowickim spodku, a duet zaczął realizację autorskiego materiału pod szyldem Pokahontaz

W filmie, w postaci głównych bohaterów -  Magika, Rahima i Fokusa wcielają się: Marcin Kowalczyk, Dawid Ogrodnik oraz Tomasz Schuchardt. Moim zdaniem najlepiej sprawdził się „sobowtór” Rahima (Dawid Ogrodnik), ale pozostała dwójka bynajmniej nie ustępuje mu kroku. Można powiedzieć, że dzięki młodym aktorom historia kultowego składu ożyła na nowo i to z nieprawdopodobną siłą. Na uwagę zasługują także postaci drugoplanowe, jak genialny Arkadiusz Jakubik, znany m.in. z ról w: Drogówce, Domu złym i Wesela, czy Piotr Nowak.

Poza tym fantastyczne tło dla filmu tworzy muzyka, której tym razem nie mogło zabraknąć. Kawałki Paktofoniki wmontowane w świetne zdjęcia tworzą nieprawdopodobny klimat i gwarantują widzowi niezapomnianą wycieczkę do przeszłości. Można, co prawda przyczepić się do kilku szczegółów, ale niech czarnych PR-em zajmują się środowiska hip-hopowe, a ja życzę miłego oglądania tym wszystkim, którzy po Jesteś Bogiem nie zdążyli jeszcze sięgnąć. To jeden z tych polskich filmów, zasługujący na wyróżnienie.

Autor: Justyna Orlik

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (4 - ilość głosów, punktacja: 5,75/10)
Loading ... Loading ...

Park Jurajski w 3D

Park Jurajski w 3D

Pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków może zacząć zacierać ręce z zachwytu, bo w kinach rusza nowa odsłona kultowego filmu o dinozaurach. W dwadzieścia lat po swojej premierze Jurassic Park znów wraca na ekrany. Widzowie, wzbogaceni o zdobycze nowych technologii, będą mogli powtórnie śledzić losy dr Alana Granta, dr Ellie Sattler i dr Iana Malcolma, reżyserowane przez Spielberga. Czy dinozaury okażą się dużo straszniejsze? Nawet, jeśli nie, to pomogą przypomnieć czasy, w których całą rodziną zasiadało się przed telewizorem, a dzieciaki miały swoje wymarzone święto. Moim zdaniem to prawdziwy strzał w dziesiątkę.

Dla niecierpliwych zwiastun odświeżonego Parku Jurajskiego:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (5 - ilość głosów, punktacja: 6,00/10)
Loading ... Loading ...

Kinowe hity w 2013

wielki gatsby - zapowiedź 2013

Środek wiosny i początek lata w kinie zapowiada się imponująco. Na ekrany wejdzie nie tylko III cz. Iron Mana z doskonałym Robertem Downey Jr., znanym z ról w takich filmach, jak: Sherlock Holmes czy Avengers, ale 1000 lat po Ziemi z Willem Smithem i jego synem oraz już w maju Wielki Gatsby  z Leonardem DiCaprio.

Historia Iron Mana znana jest wszystkim fanom Tony`ego Starka – miliardera i pomysłowego wynalazcy, który kolejny raz zmierzy się w walce ze złem tego świata i próbuje wyzwolić Amerykanów spod jarzma terrorystów. Trzecia część różni się jednak od poprzednich, a sam reżyser decyduje się na ukazanie głównej postaci z zupełnie innej perspektywy. To nowe spojrzenie pozwoli widzom odkryć Starka jako człowieka, który nie zawsze jest silny i jak każdy musi się zmagać z twardą rzeczywistością.

1000 lat po Ziemi to kolejna projekcja z serii science fiction, w której pełno efektów specjalnych i typowego dla Hollywood projektowania przyszłości. Akcja filmu rozgrywa się w tysiąc lat po katastrofie, w wyniku której Ziemianie musieli opuścić swój dom i przenieść się na nową planetę – Nova Prime. Tam spotkamy legendarnego generała Cyphera Raige`a (Will Smith) oraz jego nastoletniego syna Kitai (Jaden Smith), którzy udadzą się w podróż życia. Przymusowe lądowanie na wrogiej Ziemi pozwoli im, najprawdopodobniej, uzdrowić relacje ojciec-syn i przyczyni się do innych epokowych odkryć.

Wielki Gatsby to historia o miłości, Ameryce lat dwudziestych i gangsterach. W filmowej adaptacji kultowej powieści F. Scott Fitzgeralda zobaczymy, m.in.: Leonarda DiCaprio, Tobey`a Maguire`a, Carey`a Mulligan`a i Joela Edgertona. Wielki Gatsby to prawdziwa gratka dla fanów bezpruderyjnych i szalonych początków XX wieku. I mam nadzieję, że twórca Moulin Rouge czy Romea i Julii i tym razem podoła wyzwaniu.

Recenzję filmu „Wielki Gatsby” znajdziecie (TUTAJ)

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

Zawód gangster (2007)

Zawód gangster - receznaj filmu
Ocena na FILMWEB: 7,7
Ocena autora: 7.0

Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Not American gangster
Reżyseria: Julian Gibley

Aktorzy: Ricci Harnett, Terry Stone, Craig Fairbrass

Jak miło jest od czasu do czasu obejrzeć gangsterski film, w którym dla odmiany bohaterami nie są Amerykanie. Takim właśnie filmem jest brytyjska produkcja w reżyserii Julian’a Gilbey’a o dosyć banalnym tytule „Zawód gangster”. Winę za takie tłumaczenie tytułu ponoszą nasi rodacy, ponieważ w oryginale tytuł brzmi dużo ciekawiej – „Rise of the Footsoldier”.

Historia naszego gangstera jest oparta na faktach i rozgrywa się na przełomie lat ‘80 i ‘90 w brytyjskim Essex. Nasz bohater to Carlton Leach (Ricci Harnett). Zagorzały pseudokibic swojego ulubionego klubu piłkarskiego i nie obce mu są brutalne „ustawki”. Dzięki doświadczeniu i umiejętnościom dostaje wkrótce posadę ochroniarza w klubie nocnym. Tam poznaje dużo ciekawych ludzi, dzięki którym może wypłynąć na szerokie wody. Jego kariera w światku przestępczym zaczyna się błyskawicznie rozwijać, a życie prywatne zaczyna się równie szybko rozpadać.

Scenariusz tego filmu jest na pewno bardzo prostym scenariuszem. Ale w tym przypadku to wcale nie jest wada. Film oparty jest na faktach i ma przedstawiać pewna historie, która naprawdę się wydarzyła. I taki jest ten scenariusz. Jest pozbawiony wszelkich zbędnych elementów, takich jak morał, rozterki bohaterów czy jakieś głębsze przeslanie. Prosta historia o prawdziwych twardzielach dla prawdziwych twardzieli. Jest tu kilka zabawnych scenek, przy których można się zaśmiać, ale zdecydowana większość taka, przy których ma się ochotę zamknąć oczy. Same scenki bójek pseudokibiców przyprawiają o dreszcze i powodują że „Hooligans” z Elijah’em Wood’em jest przy tym jak bajka dla dzieci.

Poza Craig’em Fairbrass’em („Na krawędzi”, „Głosy 2”, „Angielska robota”) to jakoś specjalnie znanych aktorów tutaj nie uświadczymy. Może to i dlatego że scenariusz nie pozwala aktorom wybić się na szczyty swoich umiejętności. Ich gra aktorska raczej ogranicza się robienia groźnych min, przeklinania i bicia. Ale to też nie jest wada. Właśnie tacy mają być nasi bohaterowie i w swoich rolach są niesamowicie przekonujący. W końcu to nie jest łzawy melodramat. Według mnie reżyser nie mógł znaleźć lepszych aktorów do tych rol.

Od strony technicznej film jest zrealizowany na bardzo wysokim poziomie. Przyzwoite zdjęcia, montaż, a i charakteryzacja zasługuje na szczególną pochwałę. Jednak na największą pochwałę zasługuje muzyka. Doskonale wprowadza ona widza w mroczny, gangsterski świat. Na ścieżce dźwiękowej znajduje się również kilka znanych utworów, dzięki którym odczujemy klimat lat ’80 i ’90. Zapewniam, że muzyka pozostaje w głowie jeszcze długo po seansie.

Kiedy gatunek gangsterskich filmów jest zdominowany przez raperów z L.A. i włoskich mafiosów z N.Y., to aż milo obejrzeć naszych, europejskich twardzieli. Przy nich koledzy po fachu z Ameryki wyglądają jak „domowe przedszkole”. Krótko mówiąc: mocne kino dla prawdziwych facetów.

 

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (12 - ilość głosów, punktacja: 6,33/10)
Loading ... Loading ...

Polskie filmy w 2013

polskie filmy 2013

Owocny rok dla polskiego kina? Zdecydowanie tak! Smarzowski przygotował Drogówkę (recenzję filmu znajdziecie TUTAJ), Pasikowski Pokłosie, Trzaskalski Mój rower (opinia o filmie TUTAJ), Piwowarski Baczyńskiego, a Bugajski Układ zamknięty. Po serii nieudanych komedii romantycznych, z których jedynie Lejdis i Testosteron były do obejrzenia przyszedł czas na kino ambitniejsze, autorskie i świeże. A właśnie takich filmów w kraju brakuje.

Bo jak długo można patrzeć na Karolaka, Szyca czy Adamczyka. I choć ostatni z nich, moim zdaniem, broni się najlepiej, bo ma największy warsztat, to i tak jego widok wywołuje we mnie dziwne wibracje. Życzyłabym sobie więcej Dorocińskiego, Lubosa, Braciaka czy Jakubika. Wolałabym nawet obejrzeć kolejny raz Urbaniaka, który aktorem nie jest, niż patrzeć na Karolaka. I głęboko wierzę, że nie pozostaje w odosobnieniu, że znajdzie się jeszcze wielu, którzy oczekują wyrazistych obrazów, kina wstrząsającego, na wskroś prawdziwego w zamian za kolejny stek bzdur z naiwną miłostką w tle.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Operacja Argo (2012)

operacja Argo - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,4
Moja ocena: 7,0

Reżyser: Ben Affleck

Aktorzy: Ben Affleck, Alan Arkin, John Goodman

O filmie, który dostał Oscara w najważniejszej z kategorii wypadałoby napisać recenzję, choć pytanie brzmi: czy warto tracić cenny czas? Operacja Argo Afflecka to bowiem nic innego jak poprawne kino akcji z kilkoma fajnymi scenami i dwójką świetnych aktorów (Arkin i Goodman). Afflecka też wypadałoby pochwalić, ale nie obraziłabym się wcale, gdyby na jego miejsce mógł wskoczyć kto inny.

Wielki plus dla reżysera i aktora w jednym za świetny scenariusz, a do tego podparty faktami, niekoniecznie politycznie poprawnymi. Nie dziwi więc fakt, że sama Michelle Obama wręczała twórcom Oscara, a i on jakiś wątpliwy, bo były co najmniej trzy inne filmy, które zasługiwały na statuetkę bardziej niż Operacja. Ale cóż? Z Akademią się nie dyskutuje, przyznaje komu chce i za co chce, a my zwykli zjadacze chleba możemy, co najwyżej komentować.

No właśnie! Jakie są plusy i minusy filmu? Największym atutem, o czym już wspominałam, jest historia. Nie sam scenariusz, ale chęć twórców do snucia opowieści o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat. Akcja filmu bowiem zaczyna się w listopadzie 79 roku w Teheranie. Rewolucjoniści irańscy napadają na amerykańską ambasadę i tylko szóstka pracowników wychodzi stamtąd bez szwanku. Ekipie udaje się skryć w domu kanadyjskiego ambasadora. Zadaniem służb specjalnych USA jest wywiezienie ocalałych poza granice Iranu. A to już nie jest takie proste, bo granic miasta strzegą żołnierze.

Skomplikowanej akcji przewodzi Tony Mendez (Ben Affleck), który wpada na prosty acz genialny pomysł, by uczynić z ocalałych ekipę filmową. Wszyscy mieliby udawać zainteresowanie nakręceniem kolejnej projekcji typu science-fiction w tym rejonie. I w zasadzie do tej pory film ogląda się całkiem przyjemnie. W Hollywood Mendez układa się z Siegelem i Chambersem. Ich „niby film” reklamowany jest w prasie, a wszyscy perfekcyjnie udają, że wkrótce fabryka snów wypuści kolejny hit – historię o kosmitach, powstałą na podstawie scenariusza o nazwie Argo.

Film robi się zdecydowanie mniej ciekawy, kiedy Affleck przyjeżdża do Teheranu, a sama końcówka to już mistrzostwo świata w opowiadaniu nieprawdopodobnych historyjek, a przecież początek zupełnie na to nie wskazywał. Zaczęło się od cytatu: „W 1950 roku naród wybrał Mohammeda Mossadeka, świeckiego demokratę na premiera. Upaństwowił on amerykańskie i brytyjskie holdingi naftowe, oddając Irańczykomich własną ropę. (…)”, po którym można się spodziewać rzetelnego przekazu historycznego, a skończyło na bezsensownym i niepotrzebnym koloryzowaniu postaci i ukazywaniu (po raz kolejny w amerykańskim kinie) ich heroicznych postaw. To sprawiło, że z fajnej  i o dziwo! wartościowej historii zrobiono film o bohaterskich Amerykanach, którzy cudem unikają śmierci z rąk terrorystów. A nie wierzę, że o to do końca chodziło Affleckowi.

Autor: Justyna Orlik

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 5,00/10)
Loading ... Loading ...

Miasto gniewu (2004)

miasto gniewu - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,7
Ocena autora: 8.0

Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Powodujemy wypadki, żeby coś poczuć
Reżyseria: Paul Haggis

Aktorzy: Sandra Bullock, Don Cheadle

Na całe szczęście są jeszcze filmy i twórcy, którzy potrafią nas pozytywnie zaskoczyć. Tak jest w przypadku debiutanckiego obrazu Paul’a Haggis’a „Miasto gniewu”. Kiedy w 2006 roku murowanym faworytem do Oscarów była rozsławiona „Tajemnica Brokeback Mountain” to niespodziewanie aż w trzech kategoriach (w tym za najlepszy film) Oscara zgarnęło nikomu nieznane „Miasto gniewu”.

Akcja „Miasta gniewu” osadzona jest w Los Angeles i jest rozłożona na 36 godzin… 36 godzin z życia kilku osób, których pozornie nic ze sobą nie łączy. Mamy tutaj: dwójkę policjantów – „dobrego i złego”; prokuratora generalnego wraz z zona; dwójkę czarnoskórych złodziei samochodów; reżysera filmowego wraz z zona; cudzoziemca z Persji prowadzącego sklep; latynoskiego ślusarza oraz pewnego detektywa wraz ze swoja seksowna partnerka. Ich historie się ze sobą nawzajem przeplatają w kluczowych momentach.

Film ten przedstawia nam w dosyć oryginalny sposób problem segregacji rasowej i klasowej w Stanach Zjednoczonych. Przedstawia nam ten problem w dosyć uderzający sposób. Nie uświadczymy tutaj patetycznych i poprawnych politycznie kwestii. Nie zobaczymy tutaj tych dobrych i tych złych. Pokazane są tutaj relacje międzyludzkie, kiedy to ludzi szufladkują innych tylko przez wzgląd na kolor skory czy ubiór. Bohaterowie tego filmu wyładowują swoje emocje często na swoich bliskich. Obwiniają innych za swoje porażki i niepowodzenia. Zachowują się często w taki sposób, jaki by się tego po sobie nigdy nie spodziewali.

Tak ciekawie opowiedziana historia niesamowicie wciąga widza i nie pozwala mu oderwać oczu. Są momenty, w których inteligentnie wpleciony żart pozwala nam na uśmiech, ale są i również sceny wstrząsające, które nas po prostu zatykają. Scenariusz tego filmu jest idealnie napisany. Pozwala on się wykazać każdemu z występujących tu aktorów. Pomimo tego ze każdy z nich występuje tu nie dłużej niż przez kilkanaście minut filmu to każdy z nich wspiął się na wyżyny swoich możliwości.

I to właśnie obsada aktorska stanowi mocny punkt tego filmu. Trzeba zaznaczyć ze reżyser zgromadził tutaj dosyć znane osobistości, takie jak Sandra Bullock, Brendan Fraser, Matt Dillon czy raper Ludacris. Ciekawostką jest to, że wszyscy wystąpili tutaj w zupełnie innych rolach niż zazwyczaj. Sandra Bullock bardzo przekonująco wypadła w roli wrednej, bogatej damulki. Brendan Fraser nieźle wypadł, jako chłodno liczący swoje poparcie polityk, a Matt Dillon, jako rasistowski policjant. Nawet Ludacris (poza muzyką znany mi jedynie z bardzo średniego „Za szybcy, za wściekli”) wypadł tutaj zadziwiająco dobrze.

Akademia poza Oscarem za najlepszy film i scenariusz postanowiła jeszcze nagrodzić „Miasto gniewu” za najlepszy montaż. I rzeczywiście montaż stoi tutaj na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak zdjęcia. Muzyce Mark’a Isham’a brakuje troszkę do arcydzieła, ale stoi również na bardzo przyzwoitym poziomie. Wprowadza widza w odpowiedni klimat i świetnie wkomponowuje się w film.

Oryginalny tytuł tego filmu to „Crash” a monolog rozpoczynający film brzmi: „W każdym mieście spacerujesz, mijasz ludzi, oni cię popychają. W Los Angeles nikt Cię nie dotyka – wszyscy się chowają. Dlatego powodujemy wypadki: żeby coś poczuć. Cokolwiek.”. I taki jest właśnie ten film – jak uderzenie. Kiedy wokół nas są produkcje lepsze i te gorsze, to ten film jest jak uderzenie, które nas zatrzymuje i pozwala nam na chwilę refleksji. Film skłania nas do przemyśleń i refleksji jeszcze długo po napisach końcowych.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 5,50/10)
Loading ... Loading ...

Karate Kid (2010) recenzja filmu

karate kid 2010 - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 6,6
Ocena autora: 4,0

Autor recenzji: Damian Marciniak

Tytuł recenzji: Młodsza widownia również zasługuje na szacunek

Reżyseria: Harald Zwart

Aktorzy: Jackie Chan, Jaden Smith

Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć w TV najnowszą odsłonę serii „Karate Kid”. Wiązałem z tym filmem duże nadzieje przez wzgląd na sentyment do oryginału, oraz ze względu na udział jednego z moich ulubionych aktorów, czyli Jackie’go Chan’a. Niestety muszę przyznać, że na nadziejach się skończyło.

Scenariusz filmu jest niemal idealną kopią tego z 1984 roku. Jest to historia pewnego dwunastoletniego chłopca (Jaden Smith), który po śmierci ojca wyprowadza się wraz ze swoja matką do Chin. Jego początki w Chinach nie są obiecujące. Już pierwszego dnia dostaje porządny łomot od jego zazdrosnych, chińskich rówieśników. A jak to w życiu bywa to poszło oczywiście o kobietę :-) . Ściślej rzecz ujmując to o chińską koleżankę ze szkoły, z którą nasz bohater się zaprzyjaźnia. Kiedy nasz bohater ma po raz kolejny kłopoty, z opresji ratuje go starszy pan konserwator (Jackie Chan). Jak się okazuje nasz lekko „zdziadziały” pan konserwator jest mistrzem kung fu i oczywiście postanawia podzielić się swoją wiedzą z naszym małym bohaterem, by ten mógł dać nauczkę swoim oprawcom.

No i wszystko by było fajnie, gdyby nie to ze scenarzyści filmu poszli na totalna łatwiznę i skopiowali scenariusz oryginalnego filmu, zmieniając jedynie imiona bohaterów i miejsce akcji. Nawet tytułu im się nie chciało zmienić, a ten jest w tym przypadku jest bardzo nietrafiony. Jakby nie patrzeć to jest różnica pomiędzy karate a kung fu.

W następnej kolejności w oczy mnie zakuła bardzo przeciętna gra aktorska. Jaden’a Smith’a niestety nie odziedziczył talentu po ojcu, albo jeszcze nie dorósł do aktorstwa. Natomiast Jackie Chan (z całym szacunkiem do tego aktora) dużo lepiej wypada w rolach komediowych. Do roli starego i mądrego mistrza zdecydowanie lepiej pasował Pat Morita. No a patetyczne kwestie w stylu „kung fu jest we wszystkim, co robimy” to wywoływały na mojej twarzy tylko ironiczny uśmiech.

Film jest wypchany absurdalnymi i nielogicznymi bezeceństwami. Samotne treningi na szczycie chińskiego muru (gdzie się podziali Ci wszyscy turyści?), czy hipnotyzowanie przeciwnika w finałowej walce. Do moich ulubionych absurdów należy jednak to, jak chłopak w tydzień czasu nauczył się podstaw kung fu wieszając jedynie w kolko kurtkę na wieszaku.

Jest oczywiście kilka plusów, jak zdjęcia czy świetne plenery. Chociaż w finałowych scenach walki ujęcia i montaż były zdecydowanie zbyt chaotyczne. Choreografia scen walk również zasługuje na pochwałę. Choć uważam, że dzieci w tym wieku raczej nie powinny umieć się bić jak Jackie Chan z Jet’em Li :-) .

Jednak nie potępiam tego filmu całkowicie. Widać że film jest skierowany do młodszej widowni i takiej właśnie powinien się bardzo spodobać. Nie wymagajmy zbyt wiele od tego typu produkcji. Drodzy twórcy filmowi… młodsza widownia również zasługuje na szacunek i na to, by filmy dla nich były robione z równym zaangażowaniem, jak te filmy dla starszej widowni.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (3 - ilość głosów, punktacja: 6,67/10)
Loading ... Loading ...

Dziennik Bridget Jones (2001)

bridget jones - komedia romantyczna
Ocena na FILMWEB: 7,0
Moja ocena: 9.0

Reżyseria: Sharon Maguire

Aktorzy: Renée Zellweger, Colin Firth, Hugh Grant

Dziennik Bridget Jones to jeden z tych filmów, do których wracam najczęściej i za każdym razem odkrywam coś nowego. Renée Zellweger jest bowiem najlepszym lekarstwem na smutki i pozwala widzowi śmiać się do rozpuku. Jej przygody przeplatane rozmaitymi miłostkami i pasmem wpadek sprawiają, że każda kobieta i to bez względu na wiek czy obwód talii znajdzie w filmie coś dla siebie. 

Główna bohaterka jest dziennikarką, która co roku zjawia się w wiejskim domu swoich rodziców na bożonarodzeniowym spotkaniu. Tam jej uwagę przyciąga przystojny brunet – Mark Darcy (Colin Firth). Czar pryska, gdy widzi jego sweter z podobizną renifera, a następnie staje się świadkiem rozmowy, w której adwokat raczy ją wątpliwymi komplementami. Po tegorocznym przyjęciu Jones wraca do Londynu, gdzie jej uwagę zwraca kolejny przystojniak, szef wydawnictwa – Daniel Cleaver. W tej roli niezastąpiony Hugh Grant, znany z takich filmów, jak: Cztery wesela i pogrzeb, Rozważna i romantyczna czy Nothing Hill. Cleaver jest typowym bawidamkiem i lovelasem, któremu nie w głowie związki, śluby czy inne zobowiązania. Jones wytrwale szuka kandydata na męża, więc przy każdej okazji snuje marzenia o złotej obrączce i weselu pełnym gości w towarzystwie swojego księcia. Cleaver już od samego początku nie pasuje do jej bajki, ale to nie zachęca Bridget do zdjęcia różowych okularów. Już wkrótce boleśnie się przekona, że lokowanie uczyć w tak niepewną inwestycję nie zawsze się opłaca. Na szczęście dla niej pojawi się sam Mark Darcy, który jak typowy Anglik z wyższych sfer zwleka miesiącami, by później ustrzelić kobietę jednym komplementem.

Dziennik Bridget Jones to jedna z najzabawniejszych komedii romantycznych, jakie kiedykolwiek widziałam. Na największe uznanie zasługuje tu sam scenariusz, którego autorką jest Helen Fielding. Pisarka początkowo publikowała powieść w częściach, na łamach The Independent i Dialy Telegraph. Historia Jones tak jednak spodobała się czytelnikom, że już wkrótce pojawiła się pełna wersja książkowa, a za nią II część perypetii dziennikarki, czyli: Bridget Jones: w pogoni za rozumem. Fielding ma ogromny talent do rozpisywania dialogów i kreowania charakterystycznych postaci. Jones nie jest typową księżniczką, a kobietą w średnim wieku i do tego z nadwagą. Uwagę mężczyzn przykuwa dzięki swojej inteligencji, nietuzinkowości i „słodkim dziwactwom”. Bo jak tu nie szaleć za taką kobietą, która jest słodka i nieprzewidywalna zarazem?

Warto przy tym dodać, że filmowej Jones nie byłoby bez Zellweger, która przytyła (i to dość sporo), zatrudniła się przed zdjęciami w brytyjskim wydawnictwie i  wreszcie stworzyła autentyczną postać, w której widz zakochuje się już po pierwszych pięciu minutach. Na uwagę zasługują także postaci drugoplanowe: ojciec Bridget (Jim Broadbent ), matka (Gemma Jones) i grupa zwariowanych angielskich przyjaciół (James Callis,
Shirley Henderson i Sally Phillips).

A dla fanów losó Bridget prawdziwa gratka. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku powstanie III część Bridget Jones: Bridget Jones’s Baby. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się już doczekać.

 Autor: Justyna Orlik

Serwis, zawierający: najnowsze recenzje filmów 2013, najlepsze zapowiedzi filmowe 2013, hity i premiery kinowe 2013.

Recenzujemy: filmy polskie i zagraniczne, komedie romantyczne, filmy dramatyczne, filmy science-fiction oraz najnowsze filmy akcji.