‘Aktualności’

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (3 - ilość głosów, punktacja: 5,33/10)
Loading ... Loading ...

Skyfall (2012) – recenzja filmu

Skyfall - recenzja filmu o Jamesie Bondzie
Ocena na FILMWEB: 7,5
Ocena autora:
8,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Hazard, gadżety i piękne kobiety
Reżyseria: Sam Mendes

Aktorzy:
Daniel Craig, Judi Dench, Javier Bardem

Dopiero, co niedawno opadły emocje po najnowszych przygodach Jamesa Bonda, a już mamy doniesienia o następnym filmie. Mało tego… w internecie już się pojawiają doniesienia o następnym po tym następnym filmie. Czy to jest dowód na to, że legendarny James Bond jest nieśmiertelny? Postanowiłem to sprawdzić oglądając Skyfall w reżyserii Sama Mendesa.

Całemu wywiadowi MI6 grozi wielkie niebezpieczeństwo. Z bazy danych została wykradziona lista tajnych agentów, a sama siedziba MI6 uległa atakowi terrorystycznemu. James Bond uznany wcześniej za zmarłego wraca do Londynu by zrobić porządek, z kim trzeba. Okazuje się, że jego tajemniczym przeciwnikiem jest Raoul Silva. Nasz bohater rusza jego tropem w daleką podróż.

Po Śmierć nadejdzie jutro widać było wyczerpanie materiału. Cała seria zabrnęła wówczas w ślepą uliczkę i zamiast trzymać widzów w napięciu, trzymała ich w ironicznym uśmiechu. Następnie jednak Martin Campbell wykonał kawał solidnej roboty w Casino Royale. Odświeżył całkowicie temat i sprawił, że James Bond z zabawnego pięknisia stał się twardzielem o zimnej jak stal krwi. Oczywiście duża w tym zasługa Daniela Craiga – odtwórcy głównej roli. Jednak następna część Quantum of Solace już była nieco gorsza. Mroczne widmo zawisło nad przygodami agenta Jej Królewskiej Mości. Jednak Sam Mendes nie zawiódł widzów i przygotował nam w Skyfall wielki powrót starego, dobrego Jamesa Bonda.

W Skyfall James Bond nie jest już zgorzkniałym straceńcem, jakiego poznaliśmy w poprzednich odsłonach. Nie rozpacza już po śmierci swej ukochanej Vesper. James Bond jest taki, jakim go znamy sprzed lat. Kobiety same pchają mu się do łóżka, a wstrząśnięte Martini jest ponownie ulubionym trunkiem. Obrzuca przeciwników błyskotliwymi ripostami, a po akrobatycznym skoku na pędzącym pociągu zatrzymuje się na chwile by poprawić mankiety. Daniel Craig, jako James Bond po raz pierwszy zaczyna używać gadżetów od Q (w tej roli świetny Ben Whishaw). Q w nowej serii przygód Jamesa Bonda pojawia się po raz pierwszy. Pojawia się, jako młodzieniaszek, który „Mając laptopa, siedząc w pidżamie i sącząc earl greya, jest w stanie wyrządzić więcej szkód niż James Bond swoją spluwą”. Wspomniana postać jest przyjemnym humorystycznym akcentem tego filmu, co wskazuje na powrót charakteru filmów sprzed lat. W Skyfall pojawia się również po raz pierwszy od lat słynna panna Monneypenny (Naomie Harris). Nawiązań do starych filmów o przygodach 007 jest znacznie więcej (wliczając w to powrót klasycznego Astona Martina DB5). Zabieg połączenia tradycji i nowoczesności wyszedł Mendesowi imponująco dobrze. Mam tylko nadzieję, że Mendesa (poproszonego o reżyserię dwóch kolejnych części) nie poniesie za bardzo i nie wprowadzi w następnych filmach helikopterów z walizki, supertajnych baz i wszechobecnego Dr No ze swoim kotem :) .

Oczywiście Skyfall nie jest bez wad. Jest w nim kilka nieścisłości i dziur fabularnych, ale nigdy nie wymagaliśmy by filmy o Bondzie były jakimiś arcydziełami. Bond miał grać w kasynie, podrywać piękne kobiety i strzelać do złych ludzi. Jednak w Skyfall zabolała mnie trochę końcówka. Brakło jej rozmachu, który towarzyszył nam przez większość filmu. Jak dla mnie reżyser w końcówce filmu za bardzo poszedł w stronę Kevina samego w domu.

Na koniec kilka słów o kreacjach aktorskich. Daniel Craig nie zawiódł. Jak dla mnie postać agenta 007 jest wprost stworzona dla niego, a on sam wciąż jest dla mnie obok Sean’a Connery’ego najlepszym odtwórcą tej roli. Na pochwałę zasługuje początkujący, młody Ben Whishaw grający Q. Widać w nim wielki potencjał i mam nadzieję, że reżyser w kolejnych odsłonach filmu pozwoli mu bardziej rozwinąć skrzydła. Dość ciekawie i kontrowersyjnie zagrał Javier Bardem (w roli Raoula Silvy). Z jednej strony jego postać jest przerysowana, a wręcz karykaturalna. Z drugiej strony prezentuje coś magnetycznego. Jak dla mnie jego rola nadekspresyjnego szaleńca jest kolejnym hołdem złożonym klasykom spod znaku 007.

Film na pewno zasługuje na rozgłos, jaki zyskał w zeszłym i w tym roku przy okazji rozdawania wielu nagród. Rozgłos ten w dużej mierze zawdzięczamy genialnej piosence Adelle – „Skyfall” (Oscar za najlepszą piosenkę filmową). Sam Mendes zgrabnie połączył klasykę sprzed wielu lat z nowoczesnością znaną z Casino Royale i Quantum of Solace. Istnieje jednak obawa, że seria może pójść podobnym torem jak filmy z Piercem Brosnan’em. Byłby to wówczas początek końca przygód agenta Jej Królewskiej Mości.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 6,00/10)
Loading ... Loading ...

Sponsoring (2011) – recenzja filmu

Sponsoring - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 5,2
Ocena autora:
5,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
L’amour en français
Reżyseria: Małgorzata Szumowska

Aktorzy:
Juliette Binoche, Krystyna Janda, Andrzej Chyra, Joanna Kulig

Czemu reżyserka 33 scen życia wzięła się za film o prostytucji? Temat, chociaż może kontrowersyjny, to jednak już trochę wysłużony. Czy można o prostytucji powiedzieć coś jeszcze nowego? Małgorzata Szumowska twierdzi, że tak i próbuje nam to pokazać w swoim głośnym filmie Sponsoring.

Film pokazuje nam elegancką redaktorkę czasopisma „Elle” (Juliette Binoche), która chce zrobić artykuł o prostytutkach. W tym celu spotyka się z dwiema młodymi call girl – z Polką Alicją (Joanna Kulig) i Francuską Charlotte (Anaïs Demoustier)

Film zaczyna się dosyć zwyczajnie i nudnie. Pokazuje nam nudny poranek nudnej Anne (Juliette Binoche), która po zjedzeniu śniadania, odprawieniu męża do pracy i dzieci do szkoły siedzi w pidżamie przed komputerem. Od czasu do czasu zmaga się z niedomykającą lodówką. Film zaczyna nabierać tempa i rumieńców, gdy Anne wychodzi z domu by spotkać się z Charlotte. W tej roli zjawiskowa Anaïs Demoustier. Anne podczas rozmowy udaje wyluzowaną, natomiast Charlotte jest autentycznie wyluzowana i bez oporów opowiada jej o szczegółach swojej pracy. Anne nie raz wydaje się nieco zmieszana w tej rozmowie. Staje się wręcz naiwna w swoich reakcjach. Jej naiwność jest nieco dziwna biorąc pod uwagę jej dziennikarski fach. Jeszcze bardziej naiwna stanie się nasza bohaterka po spotkaniu z Alicją. Alicja jeszcze swobodniej opowiada o swoich przygodach, co chwila uroczo wtrącając do swojego francuskiego polskie „ja pie…le”. Jednak prawdziwą naiwność wykazała w tym filmie sama Małgorzata Szumowska. Pokazuje nam, że po dwóch dniach i czterech wywiadach życie naszej bohaterki może wywrócić się do góry nogami. Wprawdzie niektóre historie są bardzo mocne, jednak to trochę za mało by aż tak wstrząsnąć.

Sponsoring posiada dobre elementy, takie jak odważne sceny erotyczne. Delikatne i zmysłowe sceny miłosne ocierają się o mocne perwersje. Brawa należą się tutaj Anaïs Demoustier oraz szczególne brawa Joannie Kulig za jej zdecydowanie odważniejsze sceny. Chociaż Juliette Binoche jest bardzo dobrą aktorką to jednak na tle scen młodszych koleżanek jej scena masturbacji wypada dosyć marnie, a nawet trochę odpychająco.

Do zdecydowanie słabszych elementów filmu należą sceny zmagań Anne z codziennym życiem. Jakoś niedomykająca się lodówka, jako symbol ludzkich obsesji nie szczególnie mnie przekonuje. Jednym słowem akurat te sceny możnaby śmiało wyciąć. Nic specjalnego nie wnoszą do fabuły, a przez to film staje się momentami po prostu nudny. Jedyną sceną, jaka mi się podobała to ta końcowa gdzie przy kolacji Juliette Binoche pokazuje swoją bezradność wobec otaczającej ją rzeczywistości.

Sponsoring właściwie wiele nam nie pokazuje. Filmowi brak widocznego początku jak i końca. Pokazuje nam jedynie, że to, co wydaje nam się złą prostytucją może być przyjemne, a to, co wydaje nam się poukładanym życiem rodzinnym jest udręką. Zdecydowanie niewykorzystany potencjał i słabo napisany scenariusz. Film jednak ratują dwie młode aktorki – Anaïs Demoustier i Joanna Kulig, oraz kilka męskich epizodów (m.in. Andrzej Chyra).

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

PitBull – serial kryminalny (2005)

pitbull - recenzja serialu

Patrykowi Vedze nie da się zapomnieć „Ciacha” - jednej z najgłupszych polskich komedii, ale nie można mu odmówić reżyserskiego talentu, kiedy ogląda się „Pitbulla”. Serial obyczajowy z 2005 roku to osiągnięcie, z którego rodzima telewizja może i powinna być dumna, bo nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wcześniej ani później powstał tak dobry materiał (no może poza Drogówką) o pracy polskiej policji.

To, co przykuwa największą uwagę to świetna obsada aktorska. Wybitny Janusz Gajos, Andrzej Grabowski, Marcin Dorociński, Rafał Mohr czy znany z serialu „Daleko od szosy”Krzysztof Stroiński sprawiają, że serial z odcinka na odcinek staje się coraz lepszy. Wyraziste i niejednowymiarowe postaci gliniarzy z Wydziału ds. Zabójstw na zmianę rozwiązują zagadki i walczą z własnymi problemami. Metyl z alkoholizmem, Gebels z żoną o dziecko, Benek z chorobą, Nielat z pokusami, a Despero o Dżemmę (Weronika Rosati), córkę Saida, oskarżonego o porwania i morderstwa ormiańskich handlarzy. Pitbull gwarantuje nam potężną dawkę dobrego aktorstwa, nowatorskiego scenariusza i świetnego montażu.

Akcja serialu rozgrywa się w Warszawie, gdzie działają „największe zbóje” i tam też znajduje się „fabryka”, czyli komisariat policji. Na posterunku dzieją się rzeczy dziwne i dziwniejsze. Bohaterowie piją, zażywają narkotyki, prowadzą przesłuchania, a czasem nocują. W pierwszym sezonie (stanowiącym niejako lustrzane odbicie wersji kinowej) reżyser prezentuje nam sylwetki postaci, korzystając ze skrótów i posiłkując się lakonicznymi opisami, które widz obserwuje na ekranie. To pokazuje, że postaci niełatwo da się rozgryźć, a ich charaktery będziemy zgłębiać wraz z kolejnymi odcinkami. Ta przeprawa, często brutalna, pozbawiona półśrodków zaprowadzi nas w bardzo ciemne miejsca, ukazując przy tym pogmatwane losy głównych bohaterów. Ich walkę z biurokracją, przełożonymi, nałogami i własnymi słabościami. Sezon za sezonem będziemy wiedzieć i widzieć coraz więcej, a z rozsypanki uda nam się stworzyć spójną całość. Zdecydowanie najlepsza jest druga część trylogii, ale choć pozostałe dwie odbiegają od niej poziomem, to polecam obejrzeć wszystkie odcinki. Ja nie żałuję godzin spędzonych z Gebelsem, Despero i Metylem ;)

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 9,00/10)
Loading ... Loading ...

Rodzina Borgiów – serial TV

Rodzina Borgiów - recenzja serialu

Spiski, zdrady, morderstwa, walka o władzę, Watykan. Właśnie dobiega końca trzeci sezon serialu „Rodzina Borgiów”, opowiadającego o rządach papieża Aleksandra VI, który stanął na czele kościoła rzymsko-katolickiego w 1492. Ambitny i zdolny do wszystkiego Hiszpan został następcą  Innocentego VIII, znanego z próżności i lenistwa. Poprzednik był jednak człowiekiem słabego charakteru i nie wróżono mu długiego pontyfikatu, nękany chorobami zmarł w wieku 60 lat. Wybór kolejnego papieża odbywał się w atmosferze skandalu, a obaj kandydaci Giovanni della Rovere i Rodrigo Borgia prześcigali się w przekupowaniu biskupów. Niebywałe umiejętności negocjacyjne Aleksandra VI sprawiły, że na konklawe przeforsowano jego kandydaturę, co jednocześnie zapoczątkowało jeden z najbardziej zdemoralizowanych pontyfikatów w historii Rzymu.

Historia Watykanu okresu renesansu to doskonały materiał na film i nie lada wyzwanie dla jego twórców (Neil Jordan). W tym wypadku i jedno i drugie idealnie się zazębia, tworząc historię, którą widz śledzi z zapartym tchem. Liczne zwroty akcji, nieustające intrygi oraz świetna obsada sprawiają, że serial z odcinka na odcinek staje się coraz ciekawszy. Strzałem w dziesiątkę okazało się obsadzenie Jeremy`ego Ironsa w roli papieża. Aktor, znany m.in. z ról w takich filmach, jak: Lolita, Druga prawda czy Kochanica Francuza jest nie tylko wizualnie podobny do postaci historycznej, ale dysponuje ogromnym warsztatem, co uwiarygadnia graną przez niego postać. Na uwagę zasługuje też François Arnaud II, serialowy Cesare Borgia. Scenarzyści postarali się, żeby młodszy syn patriarchy kościoła budował napięcie, a jego działania przyczyniały się do rozwoju akcji. W filmie jawi się jako niezły strateg, którego ambicje pozwalają mu piastować ważne stanowiska i na korzyść rozgrywać lokalne spory. Dużą pomocą służy mu wierny druh – Micheletto (Sean Harris), homoseksualista, znany z okrucieństwa, niezwykle przebiegły i oddany papieskiemu synowi. Nie gorzej zostały obsadzone role kobiece. Urzekająco piękną intrygantkę, romansującą z bratem – Lukrecję Borgię gra Holliday Grainger, jej matkę – Joanne Whalley, a kochankę Aleksandra VI – Lotte Verbeek.

Dużym atutem serialu jest prawdziwe tło historyczne, trochę ubarwione, czasami przekłamane, ale w jakiejś części oddające klimat pontyfikatu Borgii. Każde kolejne czterdzieści minut odsłania nowe fakty i pozwala widzowi zza kulis śledzić losy papieskiej rodziny. Na ekranie widzimy jak dzieci Aleksandra VI stają się częścią największych europejskich rodów, jak w atmosferze intryg udaje im się oszukiwać innych władców i jak po trupach dążą do uzyskania władzy i większej liczby profitów.

Kto jeszcze nie widział Rodziny Borgiów zachęcam go do obejrzenia pierwszego odcinka albo spotów reklamowych. Fani serialów historycznych znajdą tam z pewnością coś dla siebie. Poza tym to doskonała alternatywa dla Gry o tron, więc w oczekiwaniu na kolejne odcinki sagi można podpatrywać losy jednego z największych rodów przełomu XV i XVI wieku.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 4,50/10)
Loading ... Loading ...

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona – recenzja filmu

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 8,0
Ocena autora:
7,7
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Cofający się zegar
Reżyseria: David Fincher

Aktorzy:
Brad Pitt, Cate Blanchett

Tuż po I Wojnie Światowej zrozpaczony, ślepy zegarmistrz stworzył zegar poruszający się do tyłu. Chciał on w ten sposób cofnąć czas, ponieważ nie mógł pogodzić się ze śmiercią swojego syna. Od tego zaczyna się film Davida Fincher’a. I taki też jest ten film.

„Urodziłem się w okolicznościach niezwykłych.” – i tak też zaczyna się Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, adaptacja klasycznej noweli F. Scotta Fitzgeralda z lat dwudziestych XX wieku o człowieku, który przychodzi na świat, jako osiemdziesięciolatek i stopniowo młodnieje. Jego ojciec przerażony brzydotą dziecka porzuca go na progu domu dla starców; tam Benjamin wychowuje się pod opieką troskliwej Queenie (Taraji P. Henson). Tutaj też poznaje swoją miłość − wnuczkę jednej z pensjonariuszek − Daisy (Cate Blanchett). Po wielu latach zamiast starzeć się staje się coraz młodszy…

Historia obrazu zaczyna się dosyć dramatycznie i tym samym wciąga. Duża w tym zasługa samego Brada Pitt’a w roli tytułowego bohatera. Reżyser i aktor sprawiają, że w widz z wielkim zainteresowaniem śledzą losy bohatera. Sposób opowiadania tej historii przypomina nieco Forresta Gump’a. Jednak obie historie różnią się między sobą w zasadniczy sposób. Forrest opowiada nam o rzeczach niezwykłych tak jakby były one czymś zwykłym. Benjamin natomiast opowiada nam o rzeczach zwykłych jakby były czymś zwykłym. Widzimy, więc staruszka, który zmaga się z trudami dorastania. Pierwsze piwo. Pierwszy zarost pod pachami. Pierwszy stosunek seksualny. Cały ten czar jednak powoli pryska, kiedy nasz bohater już wydorośleje i zaczyna się cofać do wieku nastolatka, a następnie dziecka. Powoli zaczynamy odnosić wrażenie, że oglądamy film fantasy. Historia jest doskonale opowiedziana mniej więcej do 3/4 filmu. Następnie robi się gorzej. Na szczęście nie psuje to bardzo ogólnie bardzo dobrego wrażenia z filmu.

Na wielką pochwałę zasługują tu niemal wszystkie kreacje aktorskie, a w szczególności kreacja Brada Pitt’a i Cate Blanchett. Brat Pitt zagrał mistrzowsko, pomimo że gra tu postać wręcz nudziarską. Nie ma żadnej pasji, żadnego talentu, ani zainteresowań. Nudzi, a jednocześnie jest ciekaw świata. Niewątpliwie jest gwiazdą tego filmu. Cate Blanchett może i nie miała aż tak dużej możliwości rozwinięcia swojej postaci, to i tak doskonale wtóruje swojemu filmowemu partnerowi.

Doskonałym uzupełnieniem obrazu Fincher’a jest strona techniczna. Doskonałe zdjęcia, montaż i muzyka. No a w szczególności doskonałe efekty specjalne. Widok chudego jak wieszak osiemdziesięcioletniego Brada Pitt’a jest niezapomniany. Tylko patrzeć, kiedy Sean Connery zacznie grać dwudziestoletniego kulturystę ;)

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Bejbi blues Kasi Rosłaniec – recenzja filmu

Bejbi blues - recenzja filmu

O pokoleniu dzisiejszych nastolatków pisze się dużo i robi filmy. Za oceanem nazywa się ich „pokoleniem ja” (Time), na polskim podwórku „pokoleniem klapki i milenium” (Newsweek). Są szybcy, mają smartfony, biegle poruszają się w świecie social-mediów,  znają słowo hipster, szybko się nudzą i robią najdziwniejsze rzeczy dla funu. Później publikują je na Facebooku i czekają na lajki. Nie warto generalizować, bo nie wszyscy wpisują się w ten prosty schemat, ale coś jest na rzeczy…jakby wisiało w powietrzu, niczym balonik wypełniony helem. Później tylko głośne bum i oczekiwanie na dalszy bieg wydarzeń, często nieprzewidywalnych i mało odpowiedzialnych.

Film Rosłaniec rozpoczyna dialog nastolatków – ona zazdrosna, ona się tłumaczy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kolejna scena, w której główna bohaterka pomyka ulicami Warszawy na rolkach, a przed sobą pcha wózek (uwaga!) z dzieckiem w środku. Małolaty dużo jarają i lubią modne ciuchy. W spadku od matki Natalii (Magdalena Berus), która wyjechała dorabiać w „Berlinie”, dostają mieszkanie. Dzięki niemu mają „odbudować swój związek”. Koniec, końców chłopak się wyprowadza. Ona zostaje z dzieckiem, teściową na głowie i widmem swojej matki (Magdalena Boczarska). Dziewczyna bardzo zabiega o względy rodzicielki, ale tej najwyraźniej na tym nie zależy lub podobnie jak córka nie była gotowa na macierzyństwo.

Marzena, zamiast do Berlina wyprowadza się do Warszawy. Nie zawsze odbiera telefony Natalki i nie ma zamiaru wracać do domu. W zamian prosi, żeby chłopak córki spakował jej rzeczy. Kuba przyjeżdża, a kobieta go uwodzi. Skutecznie. Chłopak próbuje się zrehabilitować, ale niewiele z tego wychodzi. W międzyczasie nastoletnia matka szuka pracy, gustuje w modnych ciuchach i przekonuje się do Martynki, która wprowadza ją w „arkana” klubowego życia. Dziewczyny wciągają kreski, włóczą się po okolicy, a Natalka szuka sposobów, żeby (przynajmniej tymczasowo) pozbyć się dziecka. Jej desperacja sięga zenitu, gdy dostaje pracę w sklepie z ulubionymi fatałaszkami. Wtedy też zaczyna się prawdziwy dramat, bo ta historia pozbawiona jest happy endu.

„Bejbi blues” Rosłaniec może nie jest jakimś arcydziełem, ale ciężko go nazwać tandetą. Reżyserkę warto pochwalić za kilka zabiegów, m.in. za sposób obrazowania. Film zmontowany z urwanych klatek pozwala zachować odpowiednie tempo i podkreśla jego klimat. Soczyste zdjęcia, niezła muza i ciekawi aktorzy dodają dodatkowych smaczków produkcji. Duże brawa należą się Magdalenie Berus, a i reszta debiutantów wypada całkiem nieźle. Jak pisałam nie jest to może wybitny obraz, ale da się go obejrzeć bez poczucia straconych minut.

Autor: Justyna Orlik

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Mój rower (2012) – recenzja filmu

Mój rower (2012) - recenzja filmu Trzaskalskiego

Najnowszy film Trzaskalskiego opowiada historię odwiecznego konfliktu pokoleń ojciec-syn, przy czym główni bohaterowie to prawdziwi wywrotowcy, których oprócz więzi rodzinnych łączą miłość do muzyki i nieustające spory. W tej historii każdy ma coś za uszami, no i ma się z czego tłumaczyć. Ojciec przed synem, syn przed ojcem, a wszyscy razem odbywają długą podróż w przeszłość, która będzie miała katartyczne właściwości.

Zacznijmy od początków fabuły, czyli od dziadka (w tej roli fenomenalny i debiutujący Michał Urbaniak), którego na stare lata opuszcza żona, zostawiając go w towarzystwie psa „Kolesia” i upierdliwej sąsiadki. Dziadek Włodek to znany muzyk jazzowy, typ „niebieskiego ptaka”. Nie potrafi się dogadać z synem, a jego syn ze swoim. Cała trójka spotyka się w szpitalu, gdzie wspólnie decydują, że poszukają babci i spróbują namówić ją do powrotu do domu. Włodek podświadomie przeczuwa fiasko przyszłej misji, ale Paweł (Artur Żmijewski) nalega na wyjazd. Nie oszczędza przy tym ojca, atakując go raz za razem. W tym samym czasie sam znajduje się pod ostrzałem krytyki. Pałeczkę przejmuje jego syn Maciek (Krzysztof Chodorowski), zażarcie broniąc dziadka i wyrzucając światowemu pianiście wpadki z przeszłości. Tak czy inaczej, w gęstej od kłótni atmosferze, panowie wyjeżdżają z Warszawy. Dziadek z „Kolesiem”, Maciek ze słuchawkami na uszach, a Paweł z gotowym planem w głowie.

Film Trzaskalskiego to naprawdę dobry polski film, w którym obok rodzinnych konfliktów odnajdziemy model męskiej przyjaźni – szorstkiej, ale nie pozbawionej serdeczności. Duże brawa należą się twórcom za świetnie rozpisane dialogi, znakomitą oprawę muzyczną i genialne zdjęcia (Piotr Śliskowski). Obraz uderza prostotą i podobnie jak Edi wpisuje się w kanon kina wrażliwego na relacje między ludźmi, niejednokrotnie skomplikowane, ale taka ich natura. Sam Trzaskalski mówił z resztą podczas konferencji prasowej, że bliższa mu „emocjonalność niż maczoizm” i ten element wywiera ogromny wpływ na jakość jego filmów. I ja się z tego cieszę, życząc jednocześnie reżyserowi dalszych sukcesów.

Autor: Justyna Orlik

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Hancock (2008) – recenzja filmu

Hancock (2008) - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 6,0
Ocena autora:
7,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Gdyby Superman był żulem
Reżyseria: Peter Berg

Aktorzy:
Will Smith, Charlize Theron

Dzisiaj w TV drugi raz w życiu obejrzałem film Hancock. No i już drugi raz stwierdziłem jak można spartolić dobry pomysł na film.

Gdy przestępczość ogarnia miasto to, kogo wzywamy? Batmana? Supermana? Spider-mana? Nie! Wzywamy Hancock’a! A gdzie go znajdziemy? A no pewnie tam gdzie zwykle. Śmierdzącego i ogarniętego kacem na ławce w parku. Gdy tylko opróżni butelkę alkoholu to ruszy na pomoc. Ale czy rzeczywiście chcemy jego pomocy? W końcu każda jego interwencja kończy się wielomilionowymi stratami. Mieszkańcy Los Angeles nie są tym zachwyceni i nie zapomną tego za każdym razem mu wypomnieć. Znienawidzony i sfrustrowany tym faktem bohater ucieka w alkohol i coraz bardziej nie lubi ludzi, którym musi wiecznie pomagać. Sytuacja się jednak zmienia, kiedy spotyka on na swojej drodze specjalistę od PR Raya Embrey’a…

Sam pomysł na stworzeniu filmu o superbohaterze całkowicie innym niż wszyscy jest genialny w swojej prostocie. John Hancock (Will Smith) jest typowym śmierdzącym żulem – alkoholikiem o mocach Supermana. Jest sfrustrowany i nie lubi ludzi. Zresztą z wzajemnością. Jednak im pomaga, chociaż wcale tego nie chce. Jednak dobry pomysł to nie wszystko. Początek filmu zapowiada nam świetną, nietuzinkową komedię. Zmianę charakteru filmu szybko nam zapowiada pojawienie się na ekranie specjalisty od PR Raya Embrey’a (Jason Bateman). Uratowany przez Hancock’a Ray postanawia odwdzięczyć się mu czyniąc z niego szlachetnego i lubianego przez wszystkich superbohatera. Hancock poznaje również piękną żonę Raya – Mary (Charlize Theron). Okazuje się, że łączy ją z naszym bohaterem tajemnicza więź. Akcja filmu zaczyna zwalniać by na koniec przerodzić się w jakiś mały melodramat. Od tego momentu elementy akcji sprawiają wrażenie jakby były nakręcone tylko dlatego by pokazać supermożliwości efektów specjalnych z Hollywood’u a dialogi stają się ckliwe i sztuczne.

O samej grze aktorów niewiele można powiedzieć. Will Smith jest zabawny, chociaż bardziej ponury niż zwykle. Charlize Theron jest śliczna jak zwykle, a Jason Bateman po prostu jest.

Na pochwałę zasługują na pewno efekty specjalne, które stoją w tym filmie na najwyższym poziomie. Jest tutaj dosyć sporo ciekawych i nietypowych scen (jak rzucanie wielorybem), w których autorzy efektów mogli się wykazać.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (5 - ilość głosów, punktacja: 4,20/10)
Loading ... Loading ...

Król lew (1994)

Król lew - recenzja filmu

Na Króla lwa gromadnie wybierały się dzieciaki z okolicznych szkół i z otwartą buzią śledziły losy Simby, Timona i Pumby. W 94 roku animacja robiła prawdziwą furorę, zarabiając miliony na biletach i gadżetach z kreskówki. To była bajka na miarę swoich czasów i chyba nie zdążyła się zestarzeć, o czym świadczy jej odświeżona wersja w 3D. Króla lwa oglądali mali widzowie lat 90`, a teraz zakochują się w nim ich dzieci, bo nie o efekty tu chodzi, ale o przejmującą historię, która poruszała i nadal porusza także dorosłych.

Najbardziej dochodowa produkcja Disneya była (jak na tamte czasy) niezwykle odkrywcza. Kluczową rolę odgrywał genialny scenariusz (Jonathan Roberts, Linda Woolverton), zrywający z dotychczasowym stereotypem pełnometrażowych „bajek dla dzieci”. Zrezygnowano ze standardowych formuł, a infantylne obrazki ustąpiły miejsca poważniejszym tematom. Można powiedzieć, że disneyowski Król lew przetarł szlaki późniejszym animacjom, w których bohaterowie zmagają się z dylematami na miarę oczekiwań widzów. Shrek, Epoka lodowcowa, Pingwiny z Madagaskaru to tylko niektóre przykłady metamorfoz współczesnych filmów dla dzieci, gdzie upersonifikowane zwierzęta stawiają czoła nieprzewidywalnej rzeczywistości w sposób pozbawiony – typowej dla wcześniejszych projekcji – naiwności.

W „Królu lwie” króluje jeszcze ten uproszczony schemat opowiadania, ale na pierwszy plan wyłaniają się nareszcie ważne tematy, z którymi wcześniej młody widz nie zdążył się zaznajomić. Jest walka o władzę, śmierć i burzliwe dorastanie. Z drugiej strony trudna przyjaźń, ale taka na całe życie, no i wygrywa dobro, a całość okraszona świetną muzyką Hansa Zimmera, który za ciężką pracę doczekał się Oscara. Piosenka Eltona Johna „Can you feel the love tonight”, natomiast, została przetłumaczona na polski i z tego, co pamiętam uczyły się jej na pamięć wszystkie dzieciaki z sąsiedztwa. Później wymieniały się karteczkami z podobizną Simby, Pumby i Timona, kupowały filmowe gadżety oraz śpiewały „Hakuna matata” tak głośno, że echo dochodziło daleko poza miejscową piaskownicę.

Autor: Justyna Orlik

 

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 7,00/10)
Loading ... Loading ...

W chmurach (2009) – recenzja filmu

W chmurach - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,0
Ocena autora:
7,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Z kryzysem w tle
Reżyseria: Jason Reitman

Aktorzy:
George Clooney, Vera Farmiga

Całkiem świeży temat, jakim jest światowy kryzys gospodarczy stał się inspiracją dla twórców zza oceanu. Niestety, czasem jednak oglądając niedawno nakręcone filmy odnoszę wrażenie, że kryzys dopadł też Hollywood. Na szczęście ten film pokazuje, że jest inaczej.

Jak już wspomniałem głównym tematem obrazu Jasona Reitman’a (syn znanego producenta i reżysera Ivana Reitman’a) jest światowy kryzys gospodarczy. W całych Stanach Zjednoczonych zwalniane są setki, tysiące, a nawet miliony osób. Nie każdy pracodawca chce jednak podejmować się tej niewdzięcznej roli i zatrudnia wówczas „speców od zwalniania”. I tu pojawia się nasz bohater Ryan Bingham (George Clooney). Podróżuje on od miasta do miasta i bez mrugnięcia okiem mówi ludziom, że właśnie zostali zwolnieni. Wszystkim po kolei mówi oklepane formułki w stylu „masz przed sobą całe życie, utrata pracy to jeszcze nie koniec świata”. Ludzkie nieszczęścia wydają się nie robić na nim najmniejszego wrażenia. Podróżowanie sprawia mu wręcz przyjemność, a jedynym celem w jego życiu jest zdobycie specjalnej karty klienta, któremu udało się wylatać dziesięć milionów mil.

Na pierwszy rzut oka nasz główny bohater wydaje się być czarnym charakterem. Lecz pierwsze wrażenie zostaje szybko zatarte. Po wielu lotach wraca w końcu do swojego domu na przymusowy urlop. W domu zastaje jedynie puste, zimne pomieszczenia. Jego życie to podróże i hotele. On żyje tą pracą. George Clonney pokazał w tym filmie bardzo wysoki poziom aktorski. Przez cały film sympatyzujemy z jego postacią. Doskonale wtóruje mu młoda aktorka Anna Kedrick. Gra tutaj młodą i ambitną absolwentkę psychologii, która szybko przekonuje się jak niewiele jeszcze wie o życiu. Clooney i Kedrick stanowią tutaj bardzo udany duet. Aż trudno uwierzyć, że Anna Kedrick karierę aktorską zaczynała od filmu Zmierzch. W roli „łóżkowej przyjaciółki” Clooney’ zagrała tu również mało znana Vera Farmiga. No i niewiele więcej mogę o niej powiedzieć. Zagrała poprawnie, lecz bez fajerwerków.

Jason Reitman jak na początkującego reżysera pokazał również wielką klasę. W chmurach pokazuje tragedie ludzkie, które wstrząsają bardziej niż niejeden film katastroficzny. Pomimo tego Reitman’owi udaje się wpleść w to wszystko inteligentny i delikatny humor, dzięki czemu ten film staję się przyjemny w oglądaniu. Do tego cały obraz jest okraszony pięknymi widokami wielkich amerykańskich miast i luksusowych hoteli. Widoku tego też reżyser nam nie pokazuje tylko dla uciechy oka, ale tez nam pokazuje jak tak wielki i potężny kraj może łatwo popaść w kryzys.

Osobiście bardzo lubię, w których tematem przewodnim jest podróż. Może to i dlatego mam słabość do tego obrazu. Jason Reitman stworzył film, który jest bardzo życiowy. Jest poważny, wzruszający, ale i też jest zabawny i przyjemny dla oka. Dowodem na to jest aż sześć nominacji do Oscarów oraz tyle samo do Złotych Globów, w tym jedna zwieńczona wygraną. Jednym słowem bardzo dobry film – godny polecenia.

Serwis, zawierający: najnowsze recenzje filmów 2013, najlepsze zapowiedzi filmowe 2013, hity i premiery kinowe 2013.

Recenzujemy: filmy polskie i zagraniczne, komedie romantyczne, filmy dramatyczne, filmy science-fiction oraz najnowsze filmy akcji.