‘Aktualności’

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

PitBull – serial kryminalny (2005)

pitbull - recenzja serialu

Patrykowi Vedze nie da się zapomnieć „Ciacha” - jednej z najgłupszych polskich komedii, ale nie można mu odmówić reżyserskiego talentu, kiedy ogląda się „Pitbulla”. Serial obyczajowy z 2005 roku to osiągnięcie, z którego rodzima telewizja może i powinna być dumna, bo nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wcześniej ani później powstał tak dobry materiał (no może poza Drogówką) o pracy polskiej policji.

To, co przykuwa największą uwagę to świetna obsada aktorska. Wybitny Janusz Gajos, Andrzej Grabowski, Marcin Dorociński, Rafał Mohr czy znany z serialu „Daleko od szosy”Krzysztof Stroiński sprawiają, że serial z odcinka na odcinek staje się coraz lepszy. Wyraziste i niejednowymiarowe postaci gliniarzy z Wydziału ds. Zabójstw na zmianę rozwiązują zagadki i walczą z własnymi problemami. Metyl z alkoholizmem, Gebels z żoną o dziecko, Benek z chorobą, Nielat z pokusami, a Despero o Dżemmę (Weronika Rosati), córkę Saida, oskarżonego o porwania i morderstwa ormiańskich handlarzy. Pitbull gwarantuje nam potężną dawkę dobrego aktorstwa, nowatorskiego scenariusza i świetnego montażu.

Akcja serialu rozgrywa się w Warszawie, gdzie działają „największe zbóje” i tam też znajduje się „fabryka”, czyli komisariat policji. Na posterunku dzieją się rzeczy dziwne i dziwniejsze. Bohaterowie piją, zażywają narkotyki, prowadzą przesłuchania, a czasem nocują. W pierwszym sezonie (stanowiącym niejako lustrzane odbicie wersji kinowej) reżyser prezentuje nam sylwetki postaci, korzystając ze skrótów i posiłkując się lakonicznymi opisami, które widz obserwuje na ekranie. To pokazuje, że postaci niełatwo da się rozgryźć, a ich charaktery będziemy zgłębiać wraz z kolejnymi odcinkami. Ta przeprawa, często brutalna, pozbawiona półśrodków zaprowadzi nas w bardzo ciemne miejsca, ukazując przy tym pogmatwane losy głównych bohaterów. Ich walkę z biurokracją, przełożonymi, nałogami i własnymi słabościami. Sezon za sezonem będziemy wiedzieć i widzieć coraz więcej, a z rozsypanki uda nam się stworzyć spójną całość. Zdecydowanie najlepsza jest druga część trylogii, ale choć pozostałe dwie odbiegają od niej poziomem, to polecam obejrzeć wszystkie odcinki. Ja nie żałuję godzin spędzonych z Gebelsem, Despero i Metylem ;)

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 9,00/10)
Loading ... Loading ...

Rodzina Borgiów – serial TV

Rodzina Borgiów - recenzja serialu

Spiski, zdrady, morderstwa, walka o władzę, Watykan. Właśnie dobiega końca trzeci sezon serialu „Rodzina Borgiów”, opowiadającego o rządach papieża Aleksandra VI, który stanął na czele kościoła rzymsko-katolickiego w 1492. Ambitny i zdolny do wszystkiego Hiszpan został następcą  Innocentego VIII, znanego z próżności i lenistwa. Poprzednik był jednak człowiekiem słabego charakteru i nie wróżono mu długiego pontyfikatu, nękany chorobami zmarł w wieku 60 lat. Wybór kolejnego papieża odbywał się w atmosferze skandalu, a obaj kandydaci Giovanni della Rovere i Rodrigo Borgia prześcigali się w przekupowaniu biskupów. Niebywałe umiejętności negocjacyjne Aleksandra VI sprawiły, że na konklawe przeforsowano jego kandydaturę, co jednocześnie zapoczątkowało jeden z najbardziej zdemoralizowanych pontyfikatów w historii Rzymu.

Historia Watykanu okresu renesansu to doskonały materiał na film i nie lada wyzwanie dla jego twórców (Neil Jordan). W tym wypadku i jedno i drugie idealnie się zazębia, tworząc historię, którą widz śledzi z zapartym tchem. Liczne zwroty akcji, nieustające intrygi oraz świetna obsada sprawiają, że serial z odcinka na odcinek staje się coraz ciekawszy. Strzałem w dziesiątkę okazało się obsadzenie Jeremy`ego Ironsa w roli papieża. Aktor, znany m.in. z ról w takich filmach, jak: Lolita, Druga prawda czy Kochanica Francuza jest nie tylko wizualnie podobny do postaci historycznej, ale dysponuje ogromnym warsztatem, co uwiarygadnia graną przez niego postać. Na uwagę zasługuje też François Arnaud II, serialowy Cesare Borgia. Scenarzyści postarali się, żeby młodszy syn patriarchy kościoła budował napięcie, a jego działania przyczyniały się do rozwoju akcji. W filmie jawi się jako niezły strateg, którego ambicje pozwalają mu piastować ważne stanowiska i na korzyść rozgrywać lokalne spory. Dużą pomocą służy mu wierny druh – Micheletto (Sean Harris), homoseksualista, znany z okrucieństwa, niezwykle przebiegły i oddany papieskiemu synowi. Nie gorzej zostały obsadzone role kobiece. Urzekająco piękną intrygantkę, romansującą z bratem – Lukrecję Borgię gra Holliday Grainger, jej matkę – Joanne Whalley, a kochankę Aleksandra VI – Lotte Verbeek.

Dużym atutem serialu jest prawdziwe tło historyczne, trochę ubarwione, czasami przekłamane, ale w jakiejś części oddające klimat pontyfikatu Borgii. Każde kolejne czterdzieści minut odsłania nowe fakty i pozwala widzowi zza kulis śledzić losy papieskiej rodziny. Na ekranie widzimy jak dzieci Aleksandra VI stają się częścią największych europejskich rodów, jak w atmosferze intryg udaje im się oszukiwać innych władców i jak po trupach dążą do uzyskania władzy i większej liczby profitów.

Kto jeszcze nie widział Rodziny Borgiów zachęcam go do obejrzenia pierwszego odcinka albo spotów reklamowych. Fani serialów historycznych znajdą tam z pewnością coś dla siebie. Poza tym to doskonała alternatywa dla Gry o tron, więc w oczekiwaniu na kolejne odcinki sagi można podpatrywać losy jednego z największych rodów przełomu XV i XVI wieku.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • Rodzina Borgiw serial
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 4,50/10)
Loading ... Loading ...

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona – recenzja filmu

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 8,0
Ocena autora:
7,7
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Cofający się zegar
Reżyseria: David Fincher

Aktorzy:
Brad Pitt, Cate Blanchett

Tuż po I Wojnie Światowej zrozpaczony, ślepy zegarmistrz stworzył zegar poruszający się do tyłu. Chciał on w ten sposób cofnąć czas, ponieważ nie mógł pogodzić się ze śmiercią swojego syna. Od tego zaczyna się film Davida Fincher’a. I taki też jest ten film.

„Urodziłem się w okolicznościach niezwykłych.” – i tak też zaczyna się Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, adaptacja klasycznej noweli F. Scotta Fitzgeralda z lat dwudziestych XX wieku o człowieku, który przychodzi na świat, jako osiemdziesięciolatek i stopniowo młodnieje. Jego ojciec przerażony brzydotą dziecka porzuca go na progu domu dla starców; tam Benjamin wychowuje się pod opieką troskliwej Queenie (Taraji P. Henson). Tutaj też poznaje swoją miłość − wnuczkę jednej z pensjonariuszek − Daisy (Cate Blanchett). Po wielu latach zamiast starzeć się staje się coraz młodszy…

Historia obrazu zaczyna się dosyć dramatycznie i tym samym wciąga. Duża w tym zasługa samego Brada Pitt’a w roli tytułowego bohatera. Reżyser i aktor sprawiają, że w widz z wielkim zainteresowaniem śledzą losy bohatera. Sposób opowiadania tej historii przypomina nieco Forresta Gump’a. Jednak obie historie różnią się między sobą w zasadniczy sposób. Forrest opowiada nam o rzeczach niezwykłych tak jakby były one czymś zwykłym. Benjamin natomiast opowiada nam o rzeczach zwykłych jakby były czymś zwykłym. Widzimy, więc staruszka, który zmaga się z trudami dorastania. Pierwsze piwo. Pierwszy zarost pod pachami. Pierwszy stosunek seksualny. Cały ten czar jednak powoli pryska, kiedy nasz bohater już wydorośleje i zaczyna się cofać do wieku nastolatka, a następnie dziecka. Powoli zaczynamy odnosić wrażenie, że oglądamy film fantasy. Historia jest doskonale opowiedziana mniej więcej do 3/4 filmu. Następnie robi się gorzej. Na szczęście nie psuje to bardzo ogólnie bardzo dobrego wrażenia z filmu.

Na wielką pochwałę zasługują tu niemal wszystkie kreacje aktorskie, a w szczególności kreacja Brada Pitt’a i Cate Blanchett. Brat Pitt zagrał mistrzowsko, pomimo że gra tu postać wręcz nudziarską. Nie ma żadnej pasji, żadnego talentu, ani zainteresowań. Nudzi, a jednocześnie jest ciekaw świata. Niewątpliwie jest gwiazdą tego filmu. Cate Blanchett może i nie miała aż tak dużej możliwości rozwinięcia swojej postaci, to i tak doskonale wtóruje swojemu filmowemu partnerowi.

Doskonałym uzupełnieniem obrazu Fincher’a jest strona techniczna. Doskonałe zdjęcia, montaż i muzyka. No a w szczególności doskonałe efekty specjalne. Widok chudego jak wieszak osiemdziesięcioletniego Brada Pitt’a jest niezapomniany. Tylko patrzeć, kiedy Sean Connery zacznie grać dwudziestoletniego kulturystę ;)

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • dziwny przypadek benjamina buttona
  • Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona
  • ciekawy przypadek benjamina filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Bejbi blues Kasi Rosłaniec – recenzja filmu

Bejbi blues - recenzja filmu

O pokoleniu dzisiejszych nastolatków pisze się dużo i robi filmy. Za oceanem nazywa się ich „pokoleniem ja” (Time), na polskim podwórku „pokoleniem klapki i milenium” (Newsweek). Są szybcy, mają smartfony, biegle poruszają się w świecie social-mediów,  znają słowo hipster, szybko się nudzą i robią najdziwniejsze rzeczy dla funu. Później publikują je na Facebooku i czekają na lajki. Nie warto generalizować, bo nie wszyscy wpisują się w ten prosty schemat, ale coś jest na rzeczy…jakby wisiało w powietrzu, niczym balonik wypełniony helem. Później tylko głośne bum i oczekiwanie na dalszy bieg wydarzeń, często nieprzewidywalnych i mało odpowiedzialnych.

Film Rosłaniec rozpoczyna dialog nastolatków – ona zazdrosna, ona się tłumaczy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kolejna scena, w której główna bohaterka pomyka ulicami Warszawy na rolkach, a przed sobą pcha wózek (uwaga!) z dzieckiem w środku. Małolaty dużo jarają i lubią modne ciuchy. W spadku od matki Natalii (Magdalena Berus), która wyjechała dorabiać w „Berlinie”, dostają mieszkanie. Dzięki niemu mają „odbudować swój związek”. Koniec, końców chłopak się wyprowadza. Ona zostaje z dzieckiem, teściową na głowie i widmem swojej matki (Magdalena Boczarska). Dziewczyna bardzo zabiega o względy rodzicielki, ale tej najwyraźniej na tym nie zależy lub podobnie jak córka nie była gotowa na macierzyństwo.

Marzena, zamiast do Berlina wyprowadza się do Warszawy. Nie zawsze odbiera telefony Natalki i nie ma zamiaru wracać do domu. W zamian prosi, żeby chłopak córki spakował jej rzeczy. Kuba przyjeżdża, a kobieta go uwodzi. Skutecznie. Chłopak próbuje się zrehabilitować, ale niewiele z tego wychodzi. W międzyczasie nastoletnia matka szuka pracy, gustuje w modnych ciuchach i przekonuje się do Martynki, która wprowadza ją w „arkana” klubowego życia. Dziewczyny wciągają kreski, włóczą się po okolicy, a Natalka szuka sposobów, żeby (przynajmniej tymczasowo) pozbyć się dziecka. Jej desperacja sięga zenitu, gdy dostaje pracę w sklepie z ulubionymi fatałaszkami. Wtedy też zaczyna się prawdziwy dramat, bo ta historia pozbawiona jest happy endu.

„Bejbi blues” Rosłaniec może nie jest jakimś arcydziełem, ale ciężko go nazwać tandetą. Reżyserkę warto pochwalić za kilka zabiegów, m.in. za sposób obrazowania. Film zmontowany z urwanych klatek pozwala zachować odpowiednie tempo i podkreśla jego klimat. Soczyste zdjęcia, niezła muza i ciekawi aktorzy dodają dodatkowych smaczków produkcji. Duże brawa należą się Magdalenie Berus, a i reszta debiutantów wypada całkiem nieźle. Jak pisałam nie jest to może wybitny obraz, ale da się go obejrzeć bez poczucia straconych minut.

Autor: Justyna Orlik

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • film o nastolatkach
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Mój rower (2012) – recenzja filmu

Mój rower (2012) - recenzja filmu Trzaskalskiego

Najnowszy film Trzaskalskiego opowiada historię odwiecznego konfliktu pokoleń ojciec-syn, przy czym główni bohaterowie to prawdziwi wywrotowcy, których oprócz więzi rodzinnych łączą miłość do muzyki i nieustające spory. W tej historii każdy ma coś za uszami, no i ma się z czego tłumaczyć. Ojciec przed synem, syn przed ojcem, a wszyscy razem odbywają długą podróż w przeszłość, która będzie miała katartyczne właściwości.

Zacznijmy od początków fabuły, czyli od dziadka (w tej roli fenomenalny i debiutujący Michał Urbaniak), którego na stare lata opuszcza żona, zostawiając go w towarzystwie psa „Kolesia” i upierdliwej sąsiadki. Dziadek Włodek to znany muzyk jazzowy, typ „niebieskiego ptaka”. Nie potrafi się dogadać z synem, a jego syn ze swoim. Cała trójka spotyka się w szpitalu, gdzie wspólnie decydują, że poszukają babci i spróbują namówić ją do powrotu do domu. Włodek podświadomie przeczuwa fiasko przyszłej misji, ale Paweł (Artur Żmijewski) nalega na wyjazd. Nie oszczędza przy tym ojca, atakując go raz za razem. W tym samym czasie sam znajduje się pod ostrzałem krytyki. Pałeczkę przejmuje jego syn Maciek (Krzysztof Chodorowski), zażarcie broniąc dziadka i wyrzucając światowemu pianiście wpadki z przeszłości. Tak czy inaczej, w gęstej od kłótni atmosferze, panowie wyjeżdżają z Warszawy. Dziadek z „Kolesiem”, Maciek ze słuchawkami na uszach, a Paweł z gotowym planem w głowie.

Film Trzaskalskiego to naprawdę dobry polski film, w którym obok rodzinnych konfliktów odnajdziemy model męskiej przyjaźni – szorstkiej, ale nie pozbawionej serdeczności. Duże brawa należą się twórcom za świetnie rozpisane dialogi, znakomitą oprawę muzyczną i genialne zdjęcia (Piotr Śliskowski). Obraz uderza prostotą i podobnie jak Edi wpisuje się w kanon kina wrażliwego na relacje między ludźmi, niejednokrotnie skomplikowane, ale taka ich natura. Sam Trzaskalski mówił z resztą podczas konferencji prasowej, że bliższa mu „emocjonalność niż maczoizm” i ten element wywiera ogromny wpływ na jakość jego filmów. I ja się z tego cieszę, życząc jednocześnie reżyserowi dalszych sukcesów.

Autor: Justyna Orlik

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Hancock (2008) – recenzja filmu

Hancock (2008) - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 6,0
Ocena autora:
7,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Gdyby Superman był żulem
Reżyseria: Peter Berg

Aktorzy:
Will Smith, Charlize Theron

Dzisiaj w TV drugi raz w życiu obejrzałem film Hancock. No i już drugi raz stwierdziłem jak można spartolić dobry pomysł na film.

Gdy przestępczość ogarnia miasto to, kogo wzywamy? Batmana? Supermana? Spider-mana? Nie! Wzywamy Hancock’a! A gdzie go znajdziemy? A no pewnie tam gdzie zwykle. Śmierdzącego i ogarniętego kacem na ławce w parku. Gdy tylko opróżni butelkę alkoholu to ruszy na pomoc. Ale czy rzeczywiście chcemy jego pomocy? W końcu każda jego interwencja kończy się wielomilionowymi stratami. Mieszkańcy Los Angeles nie są tym zachwyceni i nie zapomną tego za każdym razem mu wypomnieć. Znienawidzony i sfrustrowany tym faktem bohater ucieka w alkohol i coraz bardziej nie lubi ludzi, którym musi wiecznie pomagać. Sytuacja się jednak zmienia, kiedy spotyka on na swojej drodze specjalistę od PR Raya Embrey’a…

Sam pomysł na stworzeniu filmu o superbohaterze całkowicie innym niż wszyscy jest genialny w swojej prostocie. John Hancock (Will Smith) jest typowym śmierdzącym żulem – alkoholikiem o mocach Supermana. Jest sfrustrowany i nie lubi ludzi. Zresztą z wzajemnością. Jednak im pomaga, chociaż wcale tego nie chce. Jednak dobry pomysł to nie wszystko. Początek filmu zapowiada nam świetną, nietuzinkową komedię. Zmianę charakteru filmu szybko nam zapowiada pojawienie się na ekranie specjalisty od PR Raya Embrey’a (Jason Bateman). Uratowany przez Hancock’a Ray postanawia odwdzięczyć się mu czyniąc z niego szlachetnego i lubianego przez wszystkich superbohatera. Hancock poznaje również piękną żonę Raya – Mary (Charlize Theron). Okazuje się, że łączy ją z naszym bohaterem tajemnicza więź. Akcja filmu zaczyna zwalniać by na koniec przerodzić się w jakiś mały melodramat. Od tego momentu elementy akcji sprawiają wrażenie jakby były nakręcone tylko dlatego by pokazać supermożliwości efektów specjalnych z Hollywood’u a dialogi stają się ckliwe i sztuczne.

O samej grze aktorów niewiele można powiedzieć. Will Smith jest zabawny, chociaż bardziej ponury niż zwykle. Charlize Theron jest śliczna jak zwykle, a Jason Bateman po prostu jest.

Na pochwałę zasługują na pewno efekty specjalne, które stoją w tym filmie na najwyższym poziomie. Jest tutaj dosyć sporo ciekawych i nietypowych scen (jak rzucanie wielorybem), w których autorzy efektów mogli się wykazać.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • filmy o superbohaterach
  • filmweb hancock
  • Bestia filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (5 - ilość głosów, punktacja: 4,20/10)
Loading ... Loading ...

Król lew (1994)

Król lew - recenzja filmu

Na Króla lwa gromadnie wybierały się dzieciaki z okolicznych szkół i z otwartą buzią śledziły losy Simby, Timona i Pumby. W 94 roku animacja robiła prawdziwą furorę, zarabiając miliony na biletach i gadżetach z kreskówki. To była bajka na miarę swoich czasów i chyba nie zdążyła się zestarzeć, o czym świadczy jej odświeżona wersja w 3D. Króla lwa oglądali mali widzowie lat 90`, a teraz zakochują się w nim ich dzieci, bo nie o efekty tu chodzi, ale o przejmującą historię, która poruszała i nadal porusza także dorosłych.

Najbardziej dochodowa produkcja Disneya była (jak na tamte czasy) niezwykle odkrywcza. Kluczową rolę odgrywał genialny scenariusz (Jonathan Roberts, Linda Woolverton), zrywający z dotychczasowym stereotypem pełnometrażowych „bajek dla dzieci”. Zrezygnowano ze standardowych formuł, a infantylne obrazki ustąpiły miejsca poważniejszym tematom. Można powiedzieć, że disneyowski Król lew przetarł szlaki późniejszym animacjom, w których bohaterowie zmagają się z dylematami na miarę oczekiwań widzów. Shrek, Epoka lodowcowa, Pingwiny z Madagaskaru to tylko niektóre przykłady metamorfoz współczesnych filmów dla dzieci, gdzie upersonifikowane zwierzęta stawiają czoła nieprzewidywalnej rzeczywistości w sposób pozbawiony – typowej dla wcześniejszych projekcji – naiwności.

W „Królu lwie” króluje jeszcze ten uproszczony schemat opowiadania, ale na pierwszy plan wyłaniają się nareszcie ważne tematy, z którymi wcześniej młody widz nie zdążył się zaznajomić. Jest walka o władzę, śmierć i burzliwe dorastanie. Z drugiej strony trudna przyjaźń, ale taka na całe życie, no i wygrywa dobro, a całość okraszona świetną muzyką Hansa Zimmera, który za ciężką pracę doczekał się Oscara. Piosenka Eltona Johna „Can you feel the love tonight”, natomiast, została przetłumaczona na polski i z tego, co pamiętam uczyły się jej na pamięć wszystkie dzieciaki z sąsiedztwa. Później wymieniały się karteczkami z podobizną Simby, Pumby i Timona, kupowały filmowe gadżety oraz śpiewały „Hakuna matata” tak głośno, że echo dochodziło daleko poza miejscową piaskownicę.

Autor: Justyna Orlik

 

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 7,00/10)
Loading ... Loading ...

W chmurach (2009) – recenzja filmu

W chmurach - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,0
Ocena autora:
7,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Z kryzysem w tle
Reżyseria: Jason Reitman

Aktorzy:
George Clooney, Vera Farmiga

Całkiem świeży temat, jakim jest światowy kryzys gospodarczy stał się inspiracją dla twórców zza oceanu. Niestety, czasem jednak oglądając niedawno nakręcone filmy odnoszę wrażenie, że kryzys dopadł też Hollywood. Na szczęście ten film pokazuje, że jest inaczej.

Jak już wspomniałem głównym tematem obrazu Jasona Reitman’a (syn znanego producenta i reżysera Ivana Reitman’a) jest światowy kryzys gospodarczy. W całych Stanach Zjednoczonych zwalniane są setki, tysiące, a nawet miliony osób. Nie każdy pracodawca chce jednak podejmować się tej niewdzięcznej roli i zatrudnia wówczas „speców od zwalniania”. I tu pojawia się nasz bohater Ryan Bingham (George Clooney). Podróżuje on od miasta do miasta i bez mrugnięcia okiem mówi ludziom, że właśnie zostali zwolnieni. Wszystkim po kolei mówi oklepane formułki w stylu „masz przed sobą całe życie, utrata pracy to jeszcze nie koniec świata”. Ludzkie nieszczęścia wydają się nie robić na nim najmniejszego wrażenia. Podróżowanie sprawia mu wręcz przyjemność, a jedynym celem w jego życiu jest zdobycie specjalnej karty klienta, któremu udało się wylatać dziesięć milionów mil.

Na pierwszy rzut oka nasz główny bohater wydaje się być czarnym charakterem. Lecz pierwsze wrażenie zostaje szybko zatarte. Po wielu lotach wraca w końcu do swojego domu na przymusowy urlop. W domu zastaje jedynie puste, zimne pomieszczenia. Jego życie to podróże i hotele. On żyje tą pracą. George Clonney pokazał w tym filmie bardzo wysoki poziom aktorski. Przez cały film sympatyzujemy z jego postacią. Doskonale wtóruje mu młoda aktorka Anna Kedrick. Gra tutaj młodą i ambitną absolwentkę psychologii, która szybko przekonuje się jak niewiele jeszcze wie o życiu. Clooney i Kedrick stanowią tutaj bardzo udany duet. Aż trudno uwierzyć, że Anna Kedrick karierę aktorską zaczynała od filmu Zmierzch. W roli „łóżkowej przyjaciółki” Clooney’ zagrała tu również mało znana Vera Farmiga. No i niewiele więcej mogę o niej powiedzieć. Zagrała poprawnie, lecz bez fajerwerków.

Jason Reitman jak na początkującego reżysera pokazał również wielką klasę. W chmurach pokazuje tragedie ludzkie, które wstrząsają bardziej niż niejeden film katastroficzny. Pomimo tego Reitman’owi udaje się wpleść w to wszystko inteligentny i delikatny humor, dzięki czemu ten film staję się przyjemny w oglądaniu. Do tego cały obraz jest okraszony pięknymi widokami wielkich amerykańskich miast i luksusowych hoteli. Widoku tego też reżyser nam nie pokazuje tylko dla uciechy oka, ale tez nam pokazuje jak tak wielki i potężny kraj może łatwo popaść w kryzys.

Osobiście bardzo lubię, w których tematem przewodnim jest podróż. Może to i dlatego mam słabość do tego obrazu. Jason Reitman stworzył film, który jest bardzo życiowy. Jest poważny, wzruszający, ale i też jest zabawny i przyjemny dla oka. Dowodem na to jest aż sześć nominacji do Oscarów oraz tyle samo do Złotych Globów, w tym jedna zwieńczona wygraną. Jednym słowem bardzo dobry film – godny polecenia.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • W Chmurach filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

Wielki Gatsby (The Great Gatsby) – recenzja filmu

Wielki Gatsby (The great Gatsby) - recenzja filmu

W kinach pojawił się długo wyczekiwany melodramat, będący filmową adaptacją powieści F. Scotta Fitzgeralda o tym samym tytule. Nie ukrywam, że obgryzałam paznokcie, odliczając dni do premiery „Wielkiego Gatsby`ego”. Spot reklamowy był zapowiedzią spektakularnego widowiska, przesiąkniętego klimatem szalonych lat dwudziestych. Czy Baz Luhrmann zaskoczył widzów swoją wizją? Czy sprostał wyzwaniu?

Pierwsze dwadzieścia minut zapowiadało imponujący spektakl z doskonałą oprawą muzyczną i charakterystycznym dla tamtego okresu przepychem. Świetne kostiumy, „wypasione bryki”, dym z cygara i whisky, przelewająca się z kieliszków przeniosły mnie na chwilę do wyzwolonego Nowego Yorku. Magia trwała jednak zdecydowanie za krótko. Po oszałamiającej imprezie pojawił się duży kac i trwał już nieprzerwanie aż do napisów końcowych. Piękne obrazki (Simon Duggan) zostały przyćmione przeciętną grą aktorską. W zestawieniu broni się jedynie L. Di Caprio oraz Tobey Maguire, który rozegrał kilka naprawdę dobrych scen. Reszta aktorów to wydmuszki. Plastikowe lalki, ustawione na tle monumentalnych budowli. Miłosny wątek, jakby celowo pozbawiony dramaturgii, ciąży na widzu, który sam ma ochotę krzyknąć na obsadę i tchnąć w nią nieco życia. Spektaklowi bez emocji przewodzi Carey Mulligan  – głupia panienka z dobrego domu, jakby niewzruszona wydarzeniami ze swojego życia. Facet walczy o nią niczym lew, a ona, operując jedną miną (sic!) przypomina bardziej marionetkę niż kobietę z dylematem. A szkoda! Tym bardziej, że „niby romantyczne story” to ok. 3/4 filmu. I nawet przy założeniu, że reżyser chciał wiernie zekranizować powieść Fitzgeralda, ukazując zdemoralizowaną burżuazję lat 20, gry Mulligan nie da się obronić. Za mało w niej dwuznaczności, charakterystycznej dla Daisy Buchanan, która może i jest „frywolnym dziewczęciem z przedmieścia”, ale potrafi kalkulować i z gracją balansuje na cienkiej linie. W filmie nie dało się tego zauważyć. Już o niebo lepsza była Isla Fisher jako Myrtle Wilson, czy choćby Elizabeth Debicki, wcielająca się w postać Jordan Baker, że o Farrow (Wielki Gatsby 1974) nie wspomnę.

Co w takim razie zasługuje na uwagę? Przede wszystkim swingująca i jazzująca muzyka lat dwudziestych poprzetykana dubstepami. Na soundtracku da się usłyszeć, m.in. zmiksowane kawałki: Beyoncé, Florence + The Machine, Lany Del Rey czy Gotye. Dla ciekawych muzycznych doznań przedstawiam zwiastun:

Smaczków całości dodają także świetne kostiumy, charakteryzacja oraz scenografia. Scena, w której Nick Carraway (Tobey Maguire) upaja się na przyjęciu w domu Myrtle Wilson (Isla Fisher) jest jedną z najlepszych w całym filmie. W niej ruch, barwy i postaci współgrają z dynamiczną muzyką, tworząc nieprawdopodobny klimat. To sprawia, że sam widz czuje się jak na haju i choć na chwilę chciałby znaleźć się w centrum wydarzeń, w środku szaleństwa i hedonistycznej uciechy.

Kilka dobrych scen to jednak za mało, żeby nazwać film przełomowych. Wydaje się, że „Wielki Gatsby” będzie musiał poczekać kolejnych trzydzieści lat, żeby doczekać się projekcji na miarę oczekiwań widzów.

Autor: Justyna Orlik

 

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • burleska filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

Jestem legendą – recenzja filmu

jestem legendą - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,5
Ocena autora:
8,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
A może coś więcej niż legenda?
Reżyseria: Francis Lawrence

Aktorzy:
Will Smith, Alice Braga

Czy wyobrażacie sobie, co by było, gdyby wszyscy dookoła was zniknęli? Gdybyście zostali ostatnimi ludźmi na Ziemi i nie mieli się, do kogo odezwać? Jak by wtedy zareagowała wasza psychika? Wizję takiej przyszłości po raz pierwszy przedstawił nam Richard Matheson w swojej powieści „Jestem legendą”. Powieść okazała się być takim sukcesem, że postanowiono zekranizować ją w 1964 roku pod tytułem Ostatni człowiek na Ziemi, następnie w 1971 roku, jako Człowiek Omega, no i w końcu w 2007 roku pod oryginalnym tytułem Jestem legendą.

W 2009 roku pani dr Alice Krippin ogłasza światu, że wynalazła lekarstwo na wszystkie odmiany raka. Lekarstwo to powstało przez ingerencję w strukturę genetyczną wirusa odry. Wirus ten wymyka się spod kontroli i zaraża niemal całą ludzkość. Około 90% ludzi ginie natychmiast, a reszta zamienia się prymitywne, wrażliwe na promieniowanie UV i żądne krwi istoty. Tylko garstka ludzi jest odporna na zmodyfikowany wirus odry. Jednym z nich jest Robert Neville (Will Smith). On i jego pies zamieszkują opustoszały Manhattan. Jednak wyspa tylko z pozoru wydaje się być opustoszała, gdyż po zmroku na polowanie wychodzą krwiożercze bestie.

Warner Bros. wykupił prawa do ekranizacji już 1970 roku, a w 1995 roku zaczął przygotowania do produkcji. W międzyczasie wokół produkcji przewijały się takie nazwiska jak Ridley Scott, Arnold Schwarzenegger, Michael Bay czy Nicolas Cage. Ostatecznie producenci postawili za kamerą Francisa Lawrence’a a tuż przed nią Willa Smith’a. Ostatecznie wybór okazał się bardzo trafny. Scenariusz, choć pisany przez wiele lat i przez wielu scenarzystów okazał się być bardzo dobry. Film jest dramatem, horrorem i sci-fi w jednym. Pokazuje nam dramatyczne zmagania samotnie żyjącego bohatera. Robi on wszystko by tylko nie oszaleć z samotności. Jednocześnie film trzyma nas w napięciu a sceny walk są bardzo dobrze zrealizowane. Największą zaletą jest tutaj niewątpliwie scenografia. Widok opuszczonych i porośniętych ulic Nowego Jorku robią wrażenie.

Chociaż Will Smith nie przedstawił tutaj jakieś arcywybitnej kreacji, to i tak zaprezentował się nadzwyczaj dobrze. Cieszy mnie fakt, że odszedł w końcu od konwencji przystojnych i zabawnych bohaterów znanych nam z Bad Boys czy Facetów w czerni. Trzeba również zauważyć, że jego rola do łatwych nie należała. Świetnie przedstawić emocje i stany psychiczne, jakie targają człowiekiem, który od trzech lat zmaga się z samotnością.

Na sam koniec recenzji przyczepię się jednak do samej końcówki filmu. Po pierwszym obejrzeniu obrazu Francisa Lawrence’a koniec filmu wydawał mi się całkiem sensowny. Główny bohater staje się legendą, która ratuje ludzkość. Jednak dowiedziałem się o alternatywnym zakończeniu filmu, które z łatwością można znaleźć w Internecie czy na wydaniu DVD. Alternatywne zakończenie filmu ma o wiele głębsze przesłanie i całkowicie zmienia znaczenie tytułu. Według mnie drugie zakończenie jest o wiele lepsze i nie rozumiem, dlaczego twórcy postanowili tuż przed premierą na użycie tego pierwszego. Jest bardziej poprawne polityczne? Nie mam pojęcia.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • allinurl: Jestem legenda
  • Jestem legend online
Serwis, zawierający: najnowsze recenzje filmów 2013, najlepsze zapowiedzi filmowe 2013, hity i premiery kinowe 2013.

Recenzujemy: filmy polskie i zagraniczne, komedie romantyczne, filmy dramatyczne, filmy science-fiction oraz najnowsze filmy akcji.