‘Aktualności’

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Kołysanka Juliusza Machulskiego – recenzja filmu

kołysanka machulskiego

Takiego obrazu wampirów w polskiej kinematografii jeszcze nie było. Machulski (Seksmisja, Vabank, Killer, Pieniądze to nie wszystko) serwuje bowiem widzom opowieść o krwiopijcach z Mazur, którzy zamiast straszyć niezmiennie bawią. Próba sparodiowania gatunku wyszła reżyserowi całkiem przyzwoicie i choć można się tutaj doszukać luk w scenariuszu lub niekoniecznie dobrych rozwiązań scenicznych, to całość jest jak „połaskotanie w łydkę”, gwarantujące dobry nastrój przez najbliższe półtora godziny.

Rodzina Makarewiczów – czołowe postaci „Kołysanki” -  na pozór nie wyróżnia się na tle mieszkańców Mazur. Podobnie jak oni zajmuje się robotą chałupniczą, zmaga z typowymi problemami wsi i zastanawia, jak związać koniec z końcem. Głową rodziny jest enigmatyczny Michał Makarewicz (postać kreowana przez znakomitego Roberta Więckiewicza). Jego ojciec (Janusz Chabior) to stereotypowy dziadek, nieumiejący pogodzić się z nową rzeczywistością i z własną starością. Żona Makarewicza (Małgorzata Buczkowska), z kolei, to matka Polka, która marzy o przeprowadzce do dużego miasta.

Pewnego dnia do drzwi ich domu puka Niemiec wraz ze swoją tłumaczką. Jest zainteresowany kupnem działki. Nie spodziewa się, podobnie jak reszta, że za chwilę zostanie ugotowany w „wampirzym bigosie”. Dzieci i „wiecznie głodny” dziadek przygotowują sobie niebiańską ucztę, zakuwając ofiary w dyby i przetrzymując je w piwnicy. Każdy Makarewicz zakrada się tam cichcem, wbijając swoje zęby w łydki księdza, Niemca i jego tłumaczki. Niektóre „rodzime wampiry” dostają kolki, innym wypadają zęby, a jeszcze inne próbują szybko dorosnąć.

Film Machulskiego to świetnie spędzone kilkadziesiąt minut. Genialna muzyka, ciekawe kreacje i rewelacyjny scenariusz. Obraz można polecić nie tylko pasjonatom gatunku, ale wszystkim tym, którzy w jesienne wieczory marzą o kubku gorącej czekolady w doborowym towarzystwie.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • kołysanka machulski
  • kołysanka recenzja
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 5,50/10)
Loading ... Loading ...

Robin Hood (2010)

Robin Hood - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,0
Ocena autora:
6,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Mało Robin Hooda w Robin Hoodzie
Reżyseria: Ridley Scott

Aktorzy:
Russel Crowe

W 2010 roku Ridley Scott postanowił zmierzyć się z legendą… a właściwie to z dwiema legendami – legendą banity z lasu Sherwood, oraz legendarnym już Księciem złodziei (1991) z Kevinem Costnerem w roli głównej. Z każdą z tych legend Scott postanowił poradzić sobie w ten sposób – postanowił opisać tutaj „prawdziwą historię Robin Hooda”.

Historię Robin Hooda zna niemalże każdy. Ridley Scott przedstawił nam jednak genezę „wesołych przygód”. Poznajemy więc prostego łucznika Robina Longstride’a służącego w armii Ryszarda Lwie Serce. Szybko daje się jednak zakuć w dyby, gdzie poznaje towarzyszy z „wesołej gromadki”.
Przypadek sprawia, że zostają oni wplątani w intrygę o międzynarodowym charakterze. Wkrótce po powrocie do Anglii Robin i jego towarzysze szybko muszą stawić czoło tyranii i stanąć w obronie całego narodu.

Widać, że Ridley Scott „urealistyczniając” historię Robin Hooda chciał uniknąć porównań do Księcia złodziei. Jednak takich porównań niestety nie da się uniknąć, a sam film przez ten zabieg stracił bardzo wiele. Nie czuć tu już tej magicznej i baśniowej legendy o banitach, którzy okradali bogatych i dawali biednym. Sam film i koncepcja głównego bohatera za bardzo przypomina Gladiatora.

Sam Robin (Russel Crowe) jest tutaj dosyć nierealistyczną postacią. Na początku jest zwykłym, biednym łucznikiem, któremu głównie zależy na pieniądzach. To nagle staje się człowiekiem honoru i bez problemu udaje szlachetnie urodzonego. Przybywa dumnie na koniu i przemawia tuż przed królem i baronami porywając tłumy do walki. Od zera do bohatera? Nie przekonuje mnie taka historia. Sam Russel Crowe upodobnił za bardzo Robina do Maximusa z Gladiatora. No a poza tym to co to za Robin Hood, który w ostatniej walce strzela tylko raz z łuku?

Sam scenariusz też się nie trzyma kupy. Scott wplątując Robina w przeróżne intrygi zrobił trochę bałaganu na ekranie. Trochę o jednym królu, trochę o drugim królu. Trochę o jednym zdrajcy, trochę o innym i tak w kółko. Można się pogubić. Za dużo czasu poświęcone intrygom a za mało Robinowi i jego przygodom. Wątek miłosny pomiędzy Robinem a Lady Marion też jakoś specjalnie mnie nie przekonuje.

Film ratuje zapewne wysoki budżet. Od strony technicznej film zrealizowany bez zarzutu i chociaż sceny batalistyczne nie powalają to i tak nie brak im rozmachu. Podobnie jest ze zdjęciami czy muzyką. Nie powalają, ale też nie można niczego złego powiedzieć. A jeżeli już mówię o muzyce to chciałbym jedynie pochwalić scenki, w których „wesoła gromadka” wesoło przyśpiewuje przy kufelkach zacnego trunku.

A więc Książę złodziei nie został zdetronizowany i nadal pozostaje księciem a Robin Hood z legendą ma wspólny tylko tytuł. Jak dla mnie film w obecnej postaci mógł być spokojnie zrealizowany gdyby tylko traktował o jakiejś innej postaci. Wówczas obraz Ridleya Scotta wiele by zyskał bo uniknąłby wielu porównań.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • nie opuszczaj mnie filmweb
  • trzynasty filmweb
  • inni filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 5,50/10)
Loading ... Loading ...

Polowanie na Czerwony Październik (1990) recenzja filmu

Polowanie na Czerwony Październik - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,7
Ocena autora:
8,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
O ilu rzeczach nigdy się nie dowiemy?
Reżyseria: John McTiernan

Aktorzy:
Sean Connery, Alec Baldwin

Pierwszego października świat obiegła smutna wiadomość o śmierci Toma Clancy’ego – wybitnego pisarza powieści sensacyjnych, autora m.in. Czasu patriotów, Stanu zagrożenia, Sumy wszystkich strachów czy też właśnie Polowania na Czerwony Październik. Na podstawie wielu z nich nakręcono doskonałe filmy sensacyjne. Dziś mam zamiar przypomnieć i zrecenzować pierwszą z ekranizacji jego powieści. Jest to zarazem ekranizacja jego pierwszej powieści, światowego bestselleru Polowanie na Czerwony Październik.

Połowa lat osiemdziesiątych. Świat jest ogarnięty zimną wojną. Do służby właśnie wchodzi najnowocześniejszy radziecki okręt podwodny o bezgłośnym napędzie. Okręt ten stanowi wielkie zagrożenie dla światowego bezpieczeństwa. Jednak grupa oficerów z jego pokładu postanawia uciec i oddać go w ręce Amerykanów. Intrygę tą odkrywa analityk CIA – Jack Ryan.

W powieści Tom Clancy drobiazgowo opisał szczegóły przygotowywania intrygi i wszystko potrafił logicznie wytłumaczyć. Jak wiadomo w ekranizacjach reżyserzy nie mogą sobie pozwolić na taką drobiazgowość i często ekranizacje takie tracą na wiarygodności i stają się zwyczajnie sztuczne (chociażby Kod da Vinci). Jednak Jonh McTiernan (Predator, Szklana pułapka, Trzynasty wojownik) zrealizował tutaj sprawne kino akcji, trzymające od pierwszych do ostatnich minut w napięciu. Chociaż McTiernan w stosunku do książki pominął tu wiele znaczących kwestii (być może i to były całe rozdziały) to filmowa wersja nie straciła na tym ani trochę, a być może i zyskała na tempie akcji. Dodatkowy dreszczyk emocji dodaje fabule myśl o tym, że podobne rzeczy mogły się naprawdę wydarzyć a nigdy się o nich nie dowiemy.

Po raz pierwszy i ostatni w postać Jacka Ryan’a wcielił się Alec Baldwin. Chociaż w niektórych momentach zagrał nieco sztucznie to ogólnie wypadł bardzo wiarygodnie w roli młodego analityka CIA. Trzeba też zauważyć że miał on wielką konkurencję w postaci Seana Connery’ego. Sean Connery w roli radzieckiego kapitana Marko Ramiusa zdominował cały film. Według mnie jest to jedna z najlepszych ról w jego karierze.

Jest jeszcze jedna rzecz o której nie mógłbym nie wspomnieć – muzyka autorstwa Basila Poledourisa. Jest to jeden z najlepszych soundtracków jakie w życiu słyszałem. Dzięki tej muzyce widz jest od pierwszych minut wprowadzony w klimat zimnowojennych rozgrywek między różnymi agencjami. Pod wodą czuje się natomiast bezkres wielkiego i mroźnego oceanu oraz stałe zagrożenie wojną nuklearną. Aż trudno uwierzyć że muzyka nie dostała chociażby nominacji do Oscara.

Chociaż pod względem wizualnym widać już coraz bardziej, że film się starzeje, to i tak zawsze z miłą chęcią do niego wracam. Tak samo jak i wracam do powieści o tym samym tytule. Zarówno książka jak i film wywołują u mnie takie same emocje. Więc nic innego nie mogę zrobić jak polecić jedno i drugie.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • Polowanie na czerwony padziernik
  • filmy o kosmitach
  • polowanie na czerwony październik cda
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (6 - ilość głosów, punktacja: 5,83/10)
Loading ... Loading ...

Premiera „Wałęsy” Wajdy już wkrótce

Wałęsa Wajdy - zwiastun filmu

O Wałęsie mówi się często i bardzo różnie. Skrajne opinie o byłym prezydencie RP robią całkiem niezły PR najnowszemu filmowi Wajdy. Człowiek legenda, a może zdrajca? Sama biografia jednego z najbardziej znanych „robotników” w Polsce na pewno będzie budziła wiele sensacji wśród odbiorców, a na samego Wałęsę niejeden widz wyleje wiadro pomyj. Mnie, pomijając na chwilę fabułę, najbardziej zaintrygował Więckiewicz, który w wersji kinowej prezentuje się „lepiej od oryginału”. Zdumiewające podobieństwo fizyczne i jego niesamowite zdolności aktorskie sprawiły, że sam zwiastun widziałam już chyba kilkanaście razy, podobnie jak przedpremierowe wywiady z twórcami. Nie wiem czy Polsce potrzebny jest kolejny „filmowy pomnik”. Mamy jakieś przesadne skłonności do martyrologii. Wiem, natomiast, że skład Wajda, Więckiewicz i Grochowska musi wypalić i z wytęsknieniem czekam 4 października, by odebrać swój bilet na seans.

A dla fanów „wielkiej trójki” zwiastun filmowy:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 5,00/10)
Loading ... Loading ...

„Poradnik pozytywnego myślenia” – recenzja filmu

pamiętnik pozytywnego myślenia - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,3
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Świr świra świrem pogania
Reżyseria:David O. Russell

Komediodramat z miłością w tle

Połączenie słów komedia i miłość nie kojarzy się już Polakom za dobrze. W kraju wyspecjalizowanym w kręceniu komedii romantycznych mamy już uczulenie na ten gatunek filmowy. Chociaż „Poradnik pozytywnego myślenia” jest komedią i jest romantyczny, to na pewno nie jest komedią romantyczną. Ufff… :-)

Naszego bohatera poznajemy w momencie, kiedy opuszcza szpital psychiatryczny. Przyczyny, dla których się tam znalazł są zarysowane jedynie pobieżnie. Ale one nie są ważne. Ważne jest to, co dzieje się dalej. Początkowe pozytywne nastawienie do świata szybko okazuje się być tylko złudzeniem. W powrocie do zdrowia pomagają mu rodzina i przyjaciele, którzy sami też potrzebują pomocy…

„Poradnik pozytywnego myślenia” jest już kolejną hollywoodzką adaptacją pewnej powieści. Tym razem David O. Russel zekranizował powieść Matthew Quicka o tym samym tytule. Czy świadczy to o pewnym kryzysie w Hollywood? Adaptacje książek, komiksów, gier… adaptacje tego, tamtego… adaptacje adaptacji… i tak w kółko. Oczywiście nie mam nic przeciwko, jeżeli owe adaptacje są tak dobre jak ten film.

Reżyser zaserwował nam przekąskę w postaci dramatu, główne danie w postaci komedii oraz deser w postaci romansu. Zgrał to wszystko idealnie w całość, ani na chwile nie przechylając szali za bardzo na któryś z tych gatunków. Są tu zabawne dialogi wplecione w poważne sytuacje przedstawiające problemy rodzinne. Są tu również romantyczne sceny owinięte uroczym subtelnym humorem. Lecz to wszystko byłoby na nic, gdyby nie obsada jaką zebrał Russel. Niewątpliwie największą gwiazdą jest tu Robert De Niro. Chociaż zagrał jedną z lepszych ról od wielu lat to widać, że zdaje on sobie sprawę z tego, że nie jest głównym bohaterem tego filmu. Nie zdominował go i pozwolił się wykazać młodszym kolegom po fachu. Tutaj doskonale wypada Bradley Cooper. Szczerze mówiąc to po jego rolach wiecznie uśmiechniętych podrywaczy nie spodziewałem się, że stać go na tak wiele. Równie dobrą dla niego partnerką okazała się – nagrodzona Oscarem – Jennifer Lawrence. Można by tu również wyróżnić kilka mniejszych ról, jak np. rolę Chrisa Tuckera.

Film ten również skłania do małej refleksji. Początkowo wydaje się, że to główny bohater potrzebuje pomocy lekarza. Jak się wkrótce okazuje to każda z otaczających go osób na dobrą sprawę potrzebuje takiej pomocy. I tak samo jest w naszym życiu. Kto jest bardziej chory? Ten, co jest szczery do bólu wobec wszystkich i przez to ma wiele kłopotów? Czy ten, co udaje zadowolonego z życia, a po kryjomu rozbija pięścią ściany w rytm Metalliki?

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • NAJLEPSZE FILMY KATASTROFICZNE
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (3 - ilość głosów, punktacja: 4,00/10)
Loading ... Loading ...

Dziewczyna z szafy (2013)

Dziewczyna z szafy - zwiastun filmu

Kino offowe wchodzi na salony, a wraz z nim najnowsza produkcja Bodo KoxaDziewczyna z szafy„. Wrocławski reżyser zrobił film, którego w Polsce dawno nie było. Krytycy pieją z zachwytu, a widzowie rezerwują bilety, by zobaczyć historię pełną dramatycznych wątków i wyrafinowanego humoru. Bohaterowie to trójka outsiderów z wyboru i konieczności. W ich role wcielają się: debiutująca Magdalena Różańska, Piotr Głowacki i genialny Wojciech Mecwaldowski, który kreuje postać autystycznego, choć bardzo zdolnego brata Jacka (Piotr Głowacki).

Film Koxa to jedna z nielicznych perełek w wymiarze scenariusza i rezyserii, która miejmy nadzieję zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiej kinematografii.

Poniżej zwiastun:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (1 - ilość głosów, punktacja: 8,00/10)
Loading ... Loading ...

„Hobbit” w reżyserii Petera Jacksona filmem 2013 roku?

Hobbit Talkiena w ekranizacji Petera Jacksona

Czy „Hobbit” ma szansę podzielić sukces trylogii „Władca Pierścieni”?

Ocena na FILMWEB: 8,0
Ocena autora:
6,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Hobbit, czyli jak zarobić jeszcze więcej
Reżyseria: Peter Jackson

Aktorzy:
Ian McKellen, Martin Freeman, Richard Armitage

Dumnie i głośno zapowiadany w zeszłym roku najnowszy film Petera Jacksona skłonił mnie do sięgnięcia po dzieło J. R. R. Tolkiena Hobbit, czyli tam i z powrotem. Ta niezwykła powieść skłoniła mnie by pójść jak najprędzej do kina. W związku z tym, że niedługo ponownie będziemy zewsząd zapraszani do kina na Hobbit: Pustkowie Smauga, postanowiłem przybliżyć nieco Niezwykłą podróż.

Jak już wspomniałem film ten jest adaptacją powieści Tolkiena i przenosi nas w 60 lat wcześniej od wydarzeń z Władcy Pierścieni. Poznajemy młodego wówczas Bilbo Bagginsa oraz okoliczności poznania z Gandalfem. Okazuje się, że spotkanie to nie jest przypadkowe. Wkrótce po tym pojawia się u niego trzynastu krasnoludów, którzy planują daleką i niebezpieczną podróż. Bilbo przyłącza się do nich i razem ruszają w stronę Samotnej Góry w celu pokonania smoka Smauga.

Charakterystyczna muzyka z Władcy Pierścieni na początku filmu wprowadza nas w nostalgiczny nastrój. No a kiedy już widzimy na ekranie Shire oraz Frodo i Bilba w swej chatce to mamy wrażenie jakbyśmy powrócili do naszych starych, dobrych znajomych. Na początku powolne przedstawianie historii daje świetny efekt, gdyż widz ma czas na delektowanie się powrotem do bajkowej krainy. Później jednak ten świetny efekt zamienia się w wrażenie niepotrzebnego przeciągania historii.

Władca Pierścieni składający się aż z sześciu ksiąg w trzech tomach został zekranizowany w trzech filmach. Natomiast przeciętnej długości powieść o hobbicie Peter Jackson również postanowił zekranizować w trzech filmach. By zapełnić fabułę na trzy filmy reżyser serwuje nam wiele scen, wątków i postaci, o których nie było mowy w powieści. To wszystko sprawia niemiłe wrażenie robienia filmu tylko dla pieniędzy. W samym klimacie obrazu daje się odczuć wielką różnicę pomiędzy trylogiami.

Peter Jackson niestety postanowił zrobić film bardzo efekciarski. Pierwszą rzeczą, jaka rzuca nam się w oczy to nakręcenie filmu z szybkością 48 klatek na sekundę zamiast standardowych 24 klatek. Ta szczegółowość i krystaliczność obrazu sprawdza się podczas epickich scen plenerowych. Resztę filmu mamy wrażenie oglądania obrazu dokumentalnego, bądź opery mydlanej. Dołożenie do tego całej masy komputerowych efektów specjalnych (wyglądających miejscami bardzo sztucznie) dodatkowo zmniejsza przyjemność z oglądania. Gdyby tego było mało to film jest jeszcze przesycony scenami stworzonymi dla technologii 3D. Jackson tym wszystkim pozbawił całe Śródziemie czegoś magicznego, co otaczało całą trylogię Władcy Pierścieni.

Peter Jackson bazując na wielkiej popularności swojej poprzedniej trylogii stworzył efekciarską maszynkę do robienia pieniędzy. Zapewne wielu młodszych widzów jest zachwycona najnowszym Hobbitem, jednak ja osobiście na kolejny film z serii z pewnością już nie czekam tak jak na pierwszy.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • trzynastu filmweb
  • hobbit filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (3 - ilość głosów, punktacja: 7,00/10)
Loading ... Loading ...

Jasminum (2006) – recenzja filmu

jasminum - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 7,2
Ocena autora:
8,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Magiczny świat zapachów
Reżyseria: Jan Jakub Kolski

Aktorzy:
Janusz Gajos, Krzysztof Pieczyński, Adam Ferency

O filmie Jasminum słyszałem już kilka lat temu w TV. Jednak z telewizyjnych relacji dowiedziałem się tylko tyle, że jest to komedia o małej dziewczynce w klasztorze. Taki wizerunek filmu utkwił w mojej głowie, aż do wczoraj, kiedy to miałem okazję go po raz pierwszy zobaczyć. No i od wczoraj mój wizerunek obrazu Jana Jakuba Kolskiego bardzo się zmienił.

Akcja filmu przenosi nas do małej miejscowości – Jaśminowa. Tam w owianym legendami klasztorze zamieszkuje ojciec Kleofas (Adam Ferency), brat Zdrówko (Janusz Gajos), oraz trzech pustelników: brat Czeremcha (Krzysztof Pieczyński), brat Śliwa (Grzegorz Damięcki) oraz brat Czereśnia (Dariusz Juzyszyn). Każdy z nich posiada szczególną cechę – pachnie jak czeremcha, śliwa lub czereśnia. Legenda mówi, że wkrótce jeden z nich objawi się, jako święty, w co mocno wierzy ojciec Kleofas. Jednak ich spokojne i poukładane życie zmienia się diametralnie po przybyciu do klasztoru konserwatorki zabytków, Nataszy (Grażyna Błęcka-Kolska), wraz z córką Eugenią (Wiktoria Gąsiewska).

Po Daleko od okna i Pornografii, Kolski postanowił powrócić do kina autorskiego. I to, w jakim stylu powraca? Przedstawia nam piękną, poetycką historię, osadzoną w prowincjonalnej scenerii. A dookoła całej tej historii stwarza magiczną aurę opartą na zapachach, legendach i cudach.

Jasminum jest filmem wielowątkowym. Reżyser przedstawia nam różne historie na wielu płaszczyznach. Z jednej strony mamy sielskie życie zakonników, z drugiej magiczny świat zapachów. Poznajemy starą legendę wielkiej miłości, jak i również poznajemy miejscową fryzjerkę, zakochaną w gwiazdorze kina akcji. Miłość, wokół której wciąż krąży reżyser nie jest tutaj historią z happy endem. Mimo to film posiada bardzo dużą dawkę optymizmu i humoru, lecz nie byłby taki gdyby nie jego największa gwiazda – Wiktoria Gąsiewska. Ta młodziutka aktorka – odtwórczyni uroczej i rezolutnej Eugenii jest jednocześnie narratorką. Bez jej narracji film straciłby bardzo wiele. Jej niektóre kwestie rozwalają widza na łopatki, tak jak niezapomniane „a co się dziwisz?”. Ciekawe jest jednak to, że ta najzabawniejsza z całego filmu osóbka uśmiecha się tylko raz przez cały film.

I to właśnie niezapomniane kreacje aktorskie są największą zaletą Jasminum. Szczególnie dobrą grą aktorską popisał się Janusz Gajos. Wraz ze wspomnianą wcześniej Wiktorią Gąsiewską tworzą duet, o którym nie będziemy mogli zapomnieć jeszcze na długo po obejrzeniu filmu. Obok Gajosa doskonale wypada Adam Ferency. Rola, choć nie za duża to bardzo charakterystyczna, a jego zamiłowanie do kina i Felliniego wręcz urzeka widza. Na uznanie zasługuje również Franciszek Pieczka. Chociaż zagrał tu tylko epizodyczną rolę św. Rocha, to i tak wniósł wiele do sielskiego klimatu filmu.

Jan Jakub Kolski stworzył film niebanalny, specyficzny i magiczny. Jest przy tym ciepły i optymistyczny z dużą dawną humoru. Bardzo dobra alternatywa przeciętniaków zza oceanu. Polecam do oglądania w każdych warunkach. Świetny do oglądania w samotności, a jeszcze lepszy w miłym towarzystwie.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • recenzja z filmu po angielsku
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (3 - ilość głosów, punktacja: 5,33/10)
Loading ... Loading ...

Skyfall (2012) – recenzja filmu

Skyfall - recenzja filmu o Jamesie Bondzie
Ocena na FILMWEB: 7,5
Ocena autora:
8,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
Hazard, gadżety i piękne kobiety
Reżyseria: Sam Mendes

Aktorzy:
Daniel Craig, Judi Dench, Javier Bardem

Dopiero, co niedawno opadły emocje po najnowszych przygodach Jamesa Bonda, a już mamy doniesienia o następnym filmie. Mało tego… w internecie już się pojawiają doniesienia o następnym po tym następnym filmie. Czy to jest dowód na to, że legendarny James Bond jest nieśmiertelny? Postanowiłem to sprawdzić oglądając Skyfall w reżyserii Sama Mendesa.

Całemu wywiadowi MI6 grozi wielkie niebezpieczeństwo. Z bazy danych została wykradziona lista tajnych agentów, a sama siedziba MI6 uległa atakowi terrorystycznemu. James Bond uznany wcześniej za zmarłego wraca do Londynu by zrobić porządek, z kim trzeba. Okazuje się, że jego tajemniczym przeciwnikiem jest Raoul Silva. Nasz bohater rusza jego tropem w daleką podróż.

Po Śmierć nadejdzie jutro widać było wyczerpanie materiału. Cała seria zabrnęła wówczas w ślepą uliczkę i zamiast trzymać widzów w napięciu, trzymała ich w ironicznym uśmiechu. Następnie jednak Martin Campbell wykonał kawał solidnej roboty w Casino Royale. Odświeżył całkowicie temat i sprawił, że James Bond z zabawnego pięknisia stał się twardzielem o zimnej jak stal krwi. Oczywiście duża w tym zasługa Daniela Craiga – odtwórcy głównej roli. Jednak następna część Quantum of Solace już była nieco gorsza. Mroczne widmo zawisło nad przygodami agenta Jej Królewskiej Mości. Jednak Sam Mendes nie zawiódł widzów i przygotował nam w Skyfall wielki powrót starego, dobrego Jamesa Bonda.

W Skyfall James Bond nie jest już zgorzkniałym straceńcem, jakiego poznaliśmy w poprzednich odsłonach. Nie rozpacza już po śmierci swej ukochanej Vesper. James Bond jest taki, jakim go znamy sprzed lat. Kobiety same pchają mu się do łóżka, a wstrząśnięte Martini jest ponownie ulubionym trunkiem. Obrzuca przeciwników błyskotliwymi ripostami, a po akrobatycznym skoku na pędzącym pociągu zatrzymuje się na chwile by poprawić mankiety. Daniel Craig, jako James Bond po raz pierwszy zaczyna używać gadżetów od Q (w tej roli świetny Ben Whishaw). Q w nowej serii przygód Jamesa Bonda pojawia się po raz pierwszy. Pojawia się, jako młodzieniaszek, który „Mając laptopa, siedząc w pidżamie i sącząc earl greya, jest w stanie wyrządzić więcej szkód niż James Bond swoją spluwą”. Wspomniana postać jest przyjemnym humorystycznym akcentem tego filmu, co wskazuje na powrót charakteru filmów sprzed lat. W Skyfall pojawia się również po raz pierwszy od lat słynna panna Monneypenny (Naomie Harris). Nawiązań do starych filmów o przygodach 007 jest znacznie więcej (wliczając w to powrót klasycznego Astona Martina DB5). Zabieg połączenia tradycji i nowoczesności wyszedł Mendesowi imponująco dobrze. Mam tylko nadzieję, że Mendesa (poproszonego o reżyserię dwóch kolejnych części) nie poniesie za bardzo i nie wprowadzi w następnych filmach helikopterów z walizki, supertajnych baz i wszechobecnego Dr No ze swoim kotem :) .

Oczywiście Skyfall nie jest bez wad. Jest w nim kilka nieścisłości i dziur fabularnych, ale nigdy nie wymagaliśmy by filmy o Bondzie były jakimiś arcydziełami. Bond miał grać w kasynie, podrywać piękne kobiety i strzelać do złych ludzi. Jednak w Skyfall zabolała mnie trochę końcówka. Brakło jej rozmachu, który towarzyszył nam przez większość filmu. Jak dla mnie reżyser w końcówce filmu za bardzo poszedł w stronę Kevina samego w domu.

Na koniec kilka słów o kreacjach aktorskich. Daniel Craig nie zawiódł. Jak dla mnie postać agenta 007 jest wprost stworzona dla niego, a on sam wciąż jest dla mnie obok Sean’a Connery’ego najlepszym odtwórcą tej roli. Na pochwałę zasługuje początkujący, młody Ben Whishaw grający Q. Widać w nim wielki potencjał i mam nadzieję, że reżyser w kolejnych odsłonach filmu pozwoli mu bardziej rozwinąć skrzydła. Dość ciekawie i kontrowersyjnie zagrał Javier Bardem (w roli Raoula Silvy). Z jednej strony jego postać jest przerysowana, a wręcz karykaturalna. Z drugiej strony prezentuje coś magnetycznego. Jak dla mnie jego rola nadekspresyjnego szaleńca jest kolejnym hołdem złożonym klasykom spod znaku 007.

Film na pewno zasługuje na rozgłos, jaki zyskał w zeszłym i w tym roku przy okazji rozdawania wielu nagród. Rozgłos ten w dużej mierze zawdzięczamy genialnej piosence Adelle – „Skyfall” (Oscar za najlepszą piosenkę filmową). Sam Mendes zgrabnie połączył klasykę sprzed wielu lat z nowoczesnością znaną z Casino Royale i Quantum of Solace. Istnieje jednak obawa, że seria może pójść podobnym torem jak filmy z Piercem Brosnan’em. Byłby to wówczas początek końca przygód agenta Jej Królewskiej Mości.

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • autor widmo filmweb
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek (2 - ilość głosów, punktacja: 6,00/10)
Loading ... Loading ...

Sponsoring (2011) – recenzja filmu

Sponsoring - recenzja filmu
Ocena na FILMWEB: 5,2
Ocena autora:
5,0
Autor: Damian Marciniak

Tytuł recenzji:
L’amour en français
Reżyseria: Małgorzata Szumowska

Aktorzy:
Juliette Binoche, Krystyna Janda, Andrzej Chyra, Joanna Kulig

Czemu reżyserka 33 scen życia wzięła się za film o prostytucji? Temat, chociaż może kontrowersyjny, to jednak już trochę wysłużony. Czy można o prostytucji powiedzieć coś jeszcze nowego? Małgorzata Szumowska twierdzi, że tak i próbuje nam to pokazać w swoim głośnym filmie Sponsoring.

Film pokazuje nam elegancką redaktorkę czasopisma „Elle” (Juliette Binoche), która chce zrobić artykuł o prostytutkach. W tym celu spotyka się z dwiema młodymi call girl – z Polką Alicją (Joanna Kulig) i Francuską Charlotte (Anaïs Demoustier)

Film zaczyna się dosyć zwyczajnie i nudnie. Pokazuje nam nudny poranek nudnej Anne (Juliette Binoche), która po zjedzeniu śniadania, odprawieniu męża do pracy i dzieci do szkoły siedzi w pidżamie przed komputerem. Od czasu do czasu zmaga się z niedomykającą lodówką. Film zaczyna nabierać tempa i rumieńców, gdy Anne wychodzi z domu by spotkać się z Charlotte. W tej roli zjawiskowa Anaïs Demoustier. Anne podczas rozmowy udaje wyluzowaną, natomiast Charlotte jest autentycznie wyluzowana i bez oporów opowiada jej o szczegółach swojej pracy. Anne nie raz wydaje się nieco zmieszana w tej rozmowie. Staje się wręcz naiwna w swoich reakcjach. Jej naiwność jest nieco dziwna biorąc pod uwagę jej dziennikarski fach. Jeszcze bardziej naiwna stanie się nasza bohaterka po spotkaniu z Alicją. Alicja jeszcze swobodniej opowiada o swoich przygodach, co chwila uroczo wtrącając do swojego francuskiego polskie „ja pie…le”. Jednak prawdziwą naiwność wykazała w tym filmie sama Małgorzata Szumowska. Pokazuje nam, że po dwóch dniach i czterech wywiadach życie naszej bohaterki może wywrócić się do góry nogami. Wprawdzie niektóre historie są bardzo mocne, jednak to trochę za mało by aż tak wstrząsnąć.

Sponsoring posiada dobre elementy, takie jak odważne sceny erotyczne. Delikatne i zmysłowe sceny miłosne ocierają się o mocne perwersje. Brawa należą się tutaj Anaïs Demoustier oraz szczególne brawa Joannie Kulig za jej zdecydowanie odważniejsze sceny. Chociaż Juliette Binoche jest bardzo dobrą aktorką to jednak na tle scen młodszych koleżanek jej scena masturbacji wypada dosyć marnie, a nawet trochę odpychająco.

Do zdecydowanie słabszych elementów filmu należą sceny zmagań Anne z codziennym życiem. Jakoś niedomykająca się lodówka, jako symbol ludzkich obsesji nie szczególnie mnie przekonuje. Jednym słowem akurat te sceny możnaby śmiało wyciąć. Nic specjalnego nie wnoszą do fabuły, a przez to film staje się momentami po prostu nudny. Jedyną sceną, jaka mi się podobała to ta końcowa gdzie przy kolacji Juliette Binoche pokazuje swoją bezradność wobec otaczającej ją rzeczywistości.

Sponsoring właściwie wiele nam nie pokazuje. Filmowi brak widocznego początku jak i końca. Pokazuje nam jedynie, że to, co wydaje nam się złą prostytucją może być przyjemne, a to, co wydaje nam się poukładanym życiem rodzinnym jest udręką. Zdecydowanie niewykorzystany potencjał i słabo napisany scenariusz. Film jednak ratują dwie młode aktorki – Anaïs Demoustier i Joanna Kulig, oraz kilka męskich epizodów (m.in. Andrzej Chyra).

Lista wyszukiwanych fraz wg Google
  • filmy o prostytucji
Serwis, zawierający: najnowsze recenzje filmów 2013, najlepsze zapowiedzi filmowe 2013, hity i premiery kinowe 2013.

Recenzujemy: filmy polskie i zagraniczne, komedie romantyczne, filmy dramatyczne, filmy science-fiction oraz najnowsze filmy akcji.